Subskrybuj: https://www.youtube.com/c/WhatIsWrestling?sub_confirmation=1Włącz WSZYSTKIE Powiadomienia 🔔💥Plusy i Minusy WWE RAW - 5 Września00:00 - Wstęp0
Subskrybuj: https://bit.ly/3kwPcaiWłącz WSZYSTKIE Powiadomienia 🔔Śledź What Is Wrestling na Social Mediach:Facebook: https://www.facebook.com/whatiswrestl
Plusy i minusy Polaków w Tokio. Sztafeta to nasza specjalność i ciemna strona tenisa Wreszcie polska reprezentacja olimpijska ma złoty medal, ale pozytywów w ostatnich dniach było więcej. Nie zabrakło też minusów, w których Biało-Czerwoni także... 1 sierpnia 2021, 16:52 Polska w strefie euro. Pracownicy zarobią więcej, a emeryci? W strefie euro zarobki urosną szybciej i w krótszym czasie osiągną poziom średniej UE. Niestety, dochody emerytów nadal będą uzależnione od kondycji budżetu. 4 marca 2013, 5:00 Ostatnie tweety z Komisji Europejskiej. Co nowego w Unii? na profilu Komisji Europejskiej pojawił się tweet: "KE wypłaciła dziś pierwszą połowę (500 mln EUR) nowej pomocy makrofinansowej dla Ukrainy o... 1 sierpnia 2022, 15:15 Grzegorz Puda jest zdania, że pierwsze pieniądze z nowej perspektywy finansowej UE wpłyną jeszcze w tym roku Minister funduszy i polityki regionalnej Grzegorz Puda powiedział w czwartek, że pierwsze pieniądze z nowej perspektywy finansowej UE na lata 2021-2027 wpłyną... 28 lipca 2022, 11:48 Ekspert ds. energetyki: Ograniczyć zużycie gazu? Musielibyśmy zakładać w domu ciepły sweter - Oszczędność gazu o 15 proc. spowoduje, że musielibyśmy odzwyczaić się od 24 stopni w domu. Pamiętajmy, że realnie 15 proc. mniej energii to temperatura w... 26 lipca 2022, 14:19 Unia Europejska. W Brukseli osiągnięto porozumienie w sprawie redukcji zużycia gazu. Jakie zapadły decyzje? Ministrowie krajów Unii Europejskiej odpowiedzialni za sprawy energii osiągnęli porozumienie polityczne w sprawie zmniejszenia zapotrzebowania na gaz przed... 26 lipca 2022, 12:32 Czy Polska będzie zmuszona do redukcji zużycia gazu? Minister Moskwa: Nie mamy żadnych celów redukcyjnych. To był nasz cel negocjacyjny - W propozycji Komisji Europejskiej dotyczącej gazu nie ma celów redukcji zużycia surowca dla Polski - poinformowała we wtorek w Brukseli minister klimatu i... 26 lipca 2022, 10:51 Były szef Bundestagu: Polska musi zostać wreszcie przyjęta do kierownictwa UE Były szef Bundestagu Wolfgang Schaeuble przyznał w wywiadzie dla niedzielnego wydania niemieckiego "Die Welt", że kierownicza rola w Unii Europejskiej nie... 24 lipca 2022, 11:12 Czy żywność w Polsce faktycznie jest droga? Ceny są niższe niż w Unii Europejskiej [Mapa, infografika] Ceny mięsa w Polsce są o 47 proc. niższe niż w Niemczech i o 39 proc. niższe niż średnia unijna - wynika z danych Eurostatu. To najtaniej w całej Unii... 22 lipca 2022, 6:46 Siatkówka. Polacy w półfinale Ligi Narodów! Irańczycy stawili potężny opór. Czas na Amerykanów W meczu ćwierćfinałowym turnieju finałowego Ligi Narodów, Polska pokonała - po wielkim boju - Iran 3:2 (25:21, 24:26, 25:18, 16:25, 15:7). W sobotnim półfinale,... 21 lipca 2022, 23:27 Bruksela proponuje wspólne zakupy broni dla państw UE. Europoseł Bogdan Rzońca: Może powstać dyktat "nieomylnej" części KE W rozmowie z europoseł Bogdan Rzońca z rezerwą odnosi się do brukselskiej propozycji wspólnych zakupów broni dla poszczególnych grup państw UE. -... 20 lipca 2022, 10:34 Unia chce schłodzić zimą mieszkania. Brak dostaw rosyjskiego gazu sparaliżuje Europę? Sposobem na zapobieżenie kryzysowi gazowemu zimą jest obniżenie popytu na ten surowiec, również przez indywidualnych konsumentów - wynika z planu Komisji... 20 lipca 2022, 8:46 Zwiększenie pomocy dla Ukrainy i kolejne sankcje wobec Rosji na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych krajów UE Rosyjska napaść na Ukrainę oraz kolejne sankcje nakładane na Rosję mają być tematami spotkania ministrów spraw zagranicznych krajów Unii Europejskiej. W piątek... 18 lipca 2022, 6:11 Premier Mateusz Morawiecki: Na przełomie roku zostaną przekazane środki unijne dla Polski środki unijne z funduszy strukturalnych, funduszy spójności, a być może też z KPO, będą na przełomie roku - powiedział premier, dodając, że ma to nie zahamować... 17 lipca 2022, 19:36 Komisja Europejska przedstawia rozwiązania na kryzys energetyczny. Wśród nich niższa temperatura ogrzewania Jak zapobiec kryzysowi gazowemu, który może mieć miejsce w Europie zimą? Komisja Europejska sugeruje zmniejszenie popytu na ten surowiec, w tym także dla... 16 lipca 2022, 21:04 TYLKO U NAS Europa wróci do węgla? Tarczyński: Trzeba powrócić i mieć alternatywne źródła energii Według europosła Dominika Tarczyńskiego, by doraźnie przygotować się do nadchodzącej zimy, Europa powinna "słuchać i przyglądać się decyzjom rządu Mateusza... 15 lipca 2022, 22:45 Lekkoatletyka. Polska sztafeta mieszana w finale. Mimo nieporozumień - walczymy o medale Polska sztafeta mieszana - Kajetan Duszyński, Iga Baumgart-Witan, Karol Zalewski, Justyna Święty-Ersetic, awansowała do finału mistrzostw świata w tej... 15 lipca 2022, 21:08 "Moskwa musi płacić wysoką cenę". Komisja Europejska przyjęła projekt nowych sankcji wobec Rosji – Moskwa musi nadal płacić wysoką cenę za swoją agresję – powiedziała Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, informując o przyjęciu przez tę... 15 lipca 2022, 18:10 Mit o Polsce nieprzestrzegającej unijnych przepisów obalony. Wypadamy niemal tak jak Niemcy Trwa nagonka przeciwko Polsce: inicjowane są kolejne debaty w Parlamencie Europejskim, petycje i szantaże brukselskich urzędników. Okazuje się jednak, że kraj... 15 lipca 2022, 14:13 Chorwacja dołącza do strefy euro 1 stycznia 2023 roku. To już dwudziesty kraj ze wspólną walutą Unijni ministrowie finansów zakończyli procedury umożliwiające dołączenie Chorwacji do strefy euro. To już dwudziesty kraj, który przyjmie wspólną europejską... 12 lipca 2022, 14:04 Litwa: od dziś zakaz tranzytu kolejnych rosyjskich towarów Od dzisiaj wchodzi w życie zakaz tranzytu przez terytorium Unii Europejskiej kolejnych towarów z Rosji. Oznacza to, że nie będą one mogły być przewożone przez... 10 lipca 2022, 12:51 Wimbledon - Djokovic: w finale będzie dużo fajerwerków Nowak Djokovic po raz 32. w karierze wystąpi w finale Wielkiego Szlema. Rywalem Serba na trawiastych kortach Wimbledonu w niedzielę będzie Nick Kyrgios, z... 9 lipca 2022, 15:22
Zdjęcie zostało już wielokrotnie udostępnione, pojawiły się również pierwsze memy. W internecie znaleźć można było również ankietę na jego temat! Czemu tak bawi? Miny oglądających
Przed kilkoma dniami Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodną z konstytucją możliwość legalnej aborcji w sytuacji, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Wyrok wywołał masowe protesty i rozgorzała dyskusja, jak te przepisy można złagodzić. Zaproponowana przez prezydenta Andrzeja Dudę zmiana ma polegać na wpisaniu zamiast uchylonego przez TK przepisu nowej treści jednej z trzech przesłanek legalnej aborcji. Nowela ma wejść w życie następnego dnia po opublikowaniu. A brzmi ona, że przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, także gdy „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą, prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka, bez względu na zastosowane działania terapeutyczne". Czytaj także: Poznaliśmy projekt Andrzeja Dudy ws. aborcji – Warunek niechybności śmierci dziecka z powodu choroby lub wady, którą byłoby ono obarczone od urodzenia, i bezpośredniego powiązania przewidywanego zgonu dziecka z tą chorobą lub wadą wyraźnie odróżnia projektowaną normę od zakwestionowanej przez TK – wskazano w uzasadnieniu prezydenckiego projektu. Decyzja o usunięciu ciąży zawsze będzie w rękach matki, jeśli uzna ona, że jest ponad jej siły donoszenie ciąży. Ale musi być to poprzedzone badaniami prenatalnymi lub stwierdzeniem innych przesłanek i ustaleniem w ich wyniku wysokiego prawdopodobieństwa, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą prowadzącą do jego śmierci. Stan wiedzy medycznej pozwala z bardzo dużą pewnością ustalić rodzaj wad rozwojowych płodu i ich skutków – wskazano w uzasadnieniu projektu. – Uważam, że prezydent wykonał dobry ruch. Wielu z nas proponowało takie rozwiązanie, które wychodzi także naprzeciw żądaniom manifestujących kobiet, by nie musiały rodzić martwych lub śmiertelnie chorych dzieci, i to w niczym nie narusza stanowiska, że każde życie ma wartość – komentuje prezydencki projekt prof. Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. Nie wiemy, jak szybko projekt przejdzie procedurę parlamentarną. Gdyby miało to zająć mało czasu, pojawi się argument za wstrzymaniem publikacji wyroku TK, choć prezes Trybunału winna to uczynić niezwłocznie.
15 listopada 2023, 6:59. 79. Większość ankietowanych w sondażu wykonanym na zlecenie „Super Expressu” ocenia, że nie ma szans na współpracę prezydenta Andrzeja Dudy z rządem, na którego czele ma stanąć Donald Tusk. Większość badanych nie wierzy w możliwość współpracy prezydenta Andrzeja Dudy z rządem Donalda Tuska.
Zbigniew Ziobro razem z Sebastianem Kaletą analizowali prezydencki projekt ustawy o SN. Minister sprawiedliwości zwracał uwagę na wady w obecnych przepisach, które zaproponował Duda. Dodał jednak, że propozycja i tak jest lepsza od tej, którą teraz chce przedstawić głowa państwa. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro razem z wiceszefem w resorcie Sebastianem Kaletą zorganizowali konferencję prasową ws. prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym. Lider Solidarnej Polski na wstępie zwracał uwagę, że obecne przepisy są autorstwa Andrzeja Dudy, a głowa państwa chce teraz „obrócić w gruzy własną ustawę” po tym, jak zawetowany został projekt przedstawiony przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Ziobro zaznaczył, że ostrzegał przed tym, że obecna ustawa nie rozwiąże problemów polskiego sądownictwa, tylko będzie je piętrzyć. Minister sprawiedliwości przedstawił punkty, co do których ma zastrzeżenia. Pierwszy z nich dotyczy tego, że Polska zgodziłaby się na „narrację Unii Europejskiej, która chce ingerować w obszar zastrzeżony dla państw członkowskich”. To z kolei oznaczałoby zgodę na „ingerowanie w sferę suwerenności woli wyrażonej przez Polaków w ramach wyborów”. Reforma sądownictwa. Zbigniew Ziobro o propozycji Andrzeja Dudy Druga sprawa sporu dotyczy kwestii związanych z polską konstytucją. Ziobro tłumaczył, że nikt nie może kwestionować prerogatyw prezydenta w zakresie powoływania sędziów. Minister sprawiedliwości dodał, że niezawisłość sędziego nie może być później przez nikogo badana czy kwestionowana. Sędzia w takim przypadku będzie miał obawy, że jego status zostanie podważony, a pozycja zawodowa będzie niepewna. – To ewenement na tle wszystkich krajów UE – ocenił Ziobro. Trzecim czynnikiem wymienionym przez ministerstwa sprawiedliwości jest potencjalny wzrost przewlekłości rozpatrywanych spraw w sądach. Ziobro podsumowując sprawę podkreślił, że on i jego środowisko przedstawili „racjonalne zastrzeżenia” ws. propozycji Dudy. – Dlatego bronimy jego projektu, który dziś obowiązuje, nie dlatego, że uważamy, że jest doskonały, ale uważamy, że jest lepszy od tego projektu, który pan prezydent dzisiaj przekłada – podsumował lider Solidarnej Polski. Czytaj też:Piotr Zgorzelski nazwał Zbigniewa Ziobrę „szkodnikiem”. Wymienił trzy powody za jego odwołaniem
W czwartek rano prezydent Andrzej Duda przeprowadził konsultacje, a następnie zwołał w BBN naradę z rządem, dowódcami Sił Zbrojnych RP oraz szefami służb specjalnych. Po niej powiedział, że o sytuacji na Ukrainie rozmawiał rano z prezydentem tego kraju. Poinformował, że podejmowane są „odpowiednie działania, które od pewnego
Pierwsza bitwa Andrzeja Dudy i Rafała Trzaskowskiego! Data utworzenia: 4 czerwca 2020, 16:46. Festiwal wyborczych obietnic zamienił się w istną bitwę na projekty ustaw. Pojedynkują się obecny prezydent Andrzej Duda (48 l.) i kandydat PO Rafał Trzaskowski (48 l.). Obaj zapowiedzieli przepisy, które mają ulżyć Polakom. Fakt sprawdził ich szczegóły. Pomysł Dudy został w czwartek wieczorem uchwalony przez Sejm. Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski Foto: . Pomysł Andrzeja Dudy, ogłoszony na jego konwencji programowej 1 maja, określa się mianem „ustawy solidarnościowej”. Na początku czerwca prezydent złożył projekt, a w czwartek późnym wieczorem Sejm zagłosował za jego przyjęciem. Na mocy nowych przepisów ludzie dotknięci kryzysem ekonomicznym wskutek epidemii koronawirusa otrzymają specjalny dodatek. – Będzie służył tym, którzy teraz potrzebują pomocy. Czyny, nie słowa! – mówił Duda, ogłaszając swój pomysł. Dodatek solidarnościowy wyniesie 1400 zł na rękę miesięcznie i będzie wypłacany przez trzy miesiące, od czerwca do sierpnia. Ci, którzy go otrzymają, nie będą mogli jednocześnie pobierać zasiłku dla bezrobotnych. Ustawa obejmuje osoby pracujące na etacie, których umowa została rozwiązana po 31 marca, czyli podczas epidemii. Szacowany koszt wypłaty dodatków solidarnościowych to prawie 1,5 mld zł. Tymczasem Rafał Trzaskowski zapowiedział „ustawę skromnościową”. Kandydat PO na prezydenta twierdzi, że należy jak najszybciej ulżyć kieszeniom podatników i obciąć gigantyczne pensje szefów spółek skarbu państwa. Zobacz także – Dzisiaj rząd topi miliardy w inwestycje, które są marnotrawstwem, proponowane po to, aby dać pracę koleżankom i kolegom – mówił Trzaskowski. Chce zmusić rządzących, by prezesi państwowych spółek przestrzegali tzw. ustawy kominowej. Zgodnie z jej zapisami zarząd może otrzymywać od 7- do 15-krotności przeciętnego wynagrodzenia plus premie. Według Trzaskowskiego dziś te przepisy są obchodzone i rządzący wypłacają prezesom bajońskie sumy w postaci specjalnych bonusów. – Ludzie mają dosyć tego, że w momencie, kiedy oni mają problemy, martwią się o każdy kolejny dzień i miejsca pracy, rząd tego nie zauważa, dalej marnotrawi pieniądze publiczne i nie zmienia swojego zachowania – mówił Trzaskowski. "Ustawa solidarnościowa" Plusy • Dodatek solidarnościowy To ma być nowe wsparcie dla osób, które stracą pracę. W czerwcu, lipcu i sierpniu mają dostawać po 1400 zł miesięcznie na rękę. • Wyższy zasiłek dla bezrobotnychPrzez pierwsze trzy miesiące ma on wynieść 1200 zł brutto (teraz to 880,30 zł brutto). Po trzech miesiącach zasiłek zostanie podniesiony do 942,30 zł (teraz to 692 zł). • Została już uchwalona przez Sejm Minusy • Wielu Polaków będzie pozbawionych pomocyDodatek nie zostanie wypłacony osobom pracującym na umowach zlecenia lub na własny rachunek i to mimo tego, że płacą składki na ubezpieczenie społeczne. Przez to nawet 3,5 mln ludzi zostanie pozbawionych prawa do takiej dodatkowej pomocy. • dodatek solidarnościowy będzie wypłacany tylko przez trzy konkretne miesiące – czerwiec, lipiec i sierpień. Jeśli ktoś złoży wniosek w lipcu, dostanie wsparcie już tylko za dwa miesiące – lipiec i sierpień. • Zasiłek dla bezrobotnych w górę, ale późniejŚwiadczenie wzrośnie dopiero od września. To oznacza, że osoby, które teraz stracą pracę, a nie będą mieć prawa do dodatku solidarnościowego, będą musiały się utrzymać za 880,31 zł. • Nie będzie można łączyć dodatku solidarnościowego z zasiłkiem dla bezrobotnych. Inicjatywa Rafała Trzaskowskiego Plusy • Prezesi zarobią mniejPrezesi wielkich państwowych firm będą mieli ściśle określone zarobki. Dziś co prawda obowiązuje ustawa kominowe, ale władze spółek sprytnie obchodzą jej zapisy i wypłacają sobie np. dodatkowe nagrody i premie. Sami politycy PiS przyznali, że mimo kagańca nałożonego na pensje, prezesi zarabiają i tak więcej niż w zeszłym roku. • Będą pieniądze dla nauczycieliRafał Trzaskowski zapowiedział, że pieniądze zaoszczędzona na pensjach prezesów, zostaną przeznaczone na podwyżki dla nauczycieli. Pedagodzy od lat domagają się godnych płac. Minusy • Cięcia, ale nie dla wszystkichCo ciekawe, Trzaskowskiemu nie przeszkadzają bajońskie wynagrodzenia urzędników w warszawskim ratuszu, którym kieruje. Jak ujawnił Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości i warszawski radny, dyrektor w ratuszu zarabia ok. 262 tys. zł rocznie. To więcej niż pensja ministra w rządzie. W tym przypadku Trzaskowski nic nie mówi o potrzebie ograniczenia wynagrodzeń. • Nie ma projektuTrzaskowski nie przedstawił jeszcze szczegółów zapowiadanych zmian. Przez to nie wiadomo, od kiedy i czy w ogóle jego pomysły mogłyby wejść w życie. Błąd prezydenta? Ci ludzie nie dostaną pomocy VAT-owska tajemnica PiS wychodzi na jaw. Dla wielu to może być szok Ruch zostanie sprzedany za złotówkę?! Jest już umowa /5 Prezydent Andrzej Duda Grzegorz Krzyżewski / Fotonews /5 Rafał Trzaskowski Grzegorz Krzyżewski / Fotonews Rafał Trzaskowski jest kandydatem na prezydenta z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Jego pojawienie się w wyścigu o fotel prezydencki wywołało sporo zamieszania. /5 Andrzej Duda MAREK HANYZEWSKI / Poparcie dla obecnego prezydenta topnieje z tygodnia na tydzień. /5 BRIEFING PRASOWY PREZYDENTA WARSZAWY PO SPOTKANIU DOT. REFORMY EDUKACJI Z MINISTREM EDUKACJI NARODOW Grzegorz Krzyżewski / Fotonews /5 Pojedynek na ustawy Dudy i Trzaskowskiego. . Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
Nie wiem.Jakie są plusy i minusy zabierania do szkoły telefonu? 2011-02-21 20:25:41; Plusy i minusy dotykowego telefonu? 2009-10-14 15:15:13; moglibyście mi podać plusy i minusy telefonu: samsung avila? 2010-07-04 17:14:11; Plusy i minusy telefonu Samsung S5320 Avila ? 2012-02-09 15:13:52; Jakie były plusy i minusy Twojego 2017? 2018-01-05
PLEBISCYT - Zmieniają partie, bo chcą wygrać Zasypia na sesjach, zmienia przynależność partyjną na taką, która w sondażach pnie się do góry, wszystko chce zjeść sam, wszędzie chce być – takie zachowania... 13 października 2010, 11:33 W czyim imieniu rządziłby Donald Tusk? Zobacz wyniki najnowszego sondażu Według wyników najnowszego sondażu, jeżeli Donald Tusk wygrałby w wyborach i powrócił do władzy, rządziłby w imieniu uprzywilejowanych elit. Sondaż został... 23 maja 2022, 8:39 Plebiscyt 2021: 29 kwietnia na Enea Balu Sportowca poznamy kolejność w złotej dziesiątce sportowców i najlepszego trenera Wielkopolski Już w piątek, 29 kwietnia sportowe święto Wielkopolski, czyli spóźnione, ale wielce oczekiwane podsumowanie 64. Plebiscytu na Najlepszych Sportowców i Trenera w... 28 kwietnia 2022, 10:57 13 kwietnia odbędą się wybory do rad osiedli spółdzielczych w Poznaniu. Mało kto o nich wie! W środę, 13 kwietnia, odbędą się wybory do dziewięciu rad osiedli spółdzielczych w Poznaniu. Do tej pory nie cieszyły się one jednak zbyt dużą frekwencją.... 12 kwietnia 2022, 8:41 mat. infor. 15. edycja Plebiscytu „Wydarzenie Historyczne Roku 2021” Muzeum Historii Polski, we współpracy z portalem po raz piętnasty ogłasza Plebiscyt „Wydarzenie Historyczne Roku”, którego celem jest... 11 kwietnia 2022, 11:58 Gala Mistrzowie Sportu 2021: Laureaci plebiscytu odebrali nagrody, pamiątkowe medale i dyplomy. Gratulacje składał prezes PKOl. Zobacz wideo W piątkowe południe, 14 stycznia w auli AWF w Poznaniu odbyła się Gala Mistrzów Sportu z udziałem laureatów naszego tradycyjnego Plebiscytu „Mistrzowie Sportu... 17 stycznia 2022, 13:51 Emerytura bez podatku. Czy Nowy Ład PiS zrewolucjonizuje system emerytalny? Będzie propozycja nieopodatkowanych emerytur Emerytury bez podatku? To niewykluczone! Na wyższe tym samym świadczenia może liczyć znaczna część emerytów. Według nieoficjalnych na razie informacji emerytury... 10 marca 2021, 8:52 Najbardziej absurdalne wypowiedzi 2020 roku. Godek, Górniak, Scheuring-Wielgus i Gessler. Biologiczna Bzdura Roku 2020. Kto wygrał? Biologiczna Bzdura to coroczny plebiscyt organizowany przez autora bloga Ranking obejmuje najbardziej absurdalne wypowiedzi osób publicznych,... 13 stycznia 2021, 14:40 Ostatnie dni głosowania w 63. Plebiscycie na Najlepszych Sportowców i Trenera Wielkopolski w 2020 r. Poprzedni rok był trudny nie tylko dla sportowców, ale dla całej światowej społeczności. Mimo że wiele imprez sportowych odwołano, na czele z igrzyskami... 29 grudnia 2020, 13:36 5 lat minęło jak jeden dzień... Oto najlepsze memy z Andrzejem Dudą z pierwszej kadencji. Pamiętasz te sytuacje? Przez ostatnie 5 lat memy o Andrzeju Dudzie podbiły polski internet - jeszcze żaden prezydent nie doczekał się ich tylu! W drugiej turze wyborów prezydenckich... 7 sierpnia 2020, 16:06 Kinga Duda w ogniu krytyki po wieczorze wyborczym. Paulina Młynarska i Karolina Korwin-Piotrowska o słowach córki prezydenta Andrzeja Dudy Wybory 2020 już za nami, ale emocje z nimi związane nadal są żywe. W drugiej turze z niewielką przewagą wygrał Andrzej Duda, który lepszy wynik od Rafała... 14 lipca 2020, 12:16 Wybory 2020: MEMY Duda vs. Trzaskowski. Andrzej Duda wygrał wybory po zażartej kampanii wyborczej Wybory 2020: II tura dała zwycięstwo Andrzejowi Dudzie. Wcześniej jednak Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski walczylil o zdobycie poparcia tych, którzy w pierwszej... 14 lipca 2020, 10:44 Wybory prezydenckie w Wielkopolsce: W naszym regionie frekwencja wyniosła nawet więcej niż 80 procent! Nie ma wątpliwości, że druga tura wyborów prezydenckich cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Do urn poszło wielu Polaków – również w Wielkopolsce. Są miejsca... 14 lipca 2020, 8:41 MEMY po wyborach. Wyniki exit poll na korzyść Dudy. Internauci komentują drugą turę wyborów i czekają na oficjalne wyniki PKW Wyniki wyborów PKW zostaną podane najprędzej w poniedziałek, ale z sondażu exit poll wynika, że Andrzej Duda uzyskał poparcie 50,4 proc. wyborców. Ipsos... 13 lipca 2020, 10:15 Wybory prezydenckie 2020: Andrzej Duda wygrywa, znamy wyniki z 99,97 proc. okręgów wyborczych PKW poinformowała, że według danych z 99,97 proc. okręgów wyborczych, w tegorocznych wyborach prezydenckich wygrał Andrzej Duda. Otrzymał 10 413 094 głosów, co... 13 lipca 2020, 8:52 Po wyborach zostały... MEMY. Wygrał Andrzej Duda! Internauci komentują drugą turę wyborów po oficjalnych wynikach PKW Wszystko jest już jasne: wybory prezydenckie 2020 wygrał Andrzej Duda, któremu udało się zebrać o 422,3 tys. głosów więcej niż Rafałowi Trzaskowskiemu. Jeszcze... 12 lipca 2020, 21:52 Wybory 50 i 100 lat temu. Jak głosowaliśmy? Tłumy w lokalach wyborczych - zobacz archiwalne zdjęcia z wyborów Frekwencja wyborcza w Polsce zwykle jest kiepska, dlatego w kwestii głosowania w wyborach powinniśmy uczyć się od naszych przodków. Na zdjęciach z lokali... 12 lipca 2020, 21:13 Wybory prezydenckie: W poznańskich lokalach wyborczych bez kolejek. "Jest spokojniej niż 2 tygodnie temu" W poznańskich lokalach wyborczych głosowanie przebiega spokojnie. Wyborcy są zdyscyplinowani, stosują się do reżimu sanitarnego. Przed lokalami wyborczymi nie... 12 lipca 2020, 15:53 AKTUALIZACJA Wybory prezydenckie: Szykuje się jeszcze wyższa frekwencja niż w pierwszej turze! Już teraz zagłosowało ponad 50 proc. Wielkopolan! Wiele wskazuje na to, że frekwencja wyborcza podczas drugiej tury wyborów prezydenckich będzie jeszcze wyższa niż w pierwszej turze wyborów. Do godziny 17 w... 12 lipca 2020, 13:37 Wybory 2020. Lokal wyborczy – jak się w nim zachować? Jak głosować w lokalu wyborczym? Zanim pójdziesz oddać swój głos, dowiedz się, jak zachować się w lokalu wyborczym. Czego potrzebujesz, by otrzymać kartę do głosowania? Jak oddać ważny głos w... 10 lipca 2020, 21:22 Wybory prezydenckie 2020: Co to jest exit poll i late poll? Tłumaczymy. Kiedy będą znane wyniki wyborów prezydenckich 2020? Wybory prezydenckie 2020: kiedy będą znane wyniki? 12 lipca o 7 rano rozpoczęła się druga tura głosowania. Dzisiaj po godzinie 21 znane będą już pierwsze,... 10 lipca 2020, 12:43 Po co Polsce Prezydent? Kompetencje Prezydenta RP Polityczne hasła kandydatów to jedno, a kompetencje prezydenckie zapisane w ustawach to drugie. Nie zapominajmy o tym, co – zgodnie z polskim prawem – może... 10 lipca 2020, 11:40
Swoje ustawienia prywatności możesz zmienić tutaj. Błażej Spychalski ma zostać rzecznikiem prezydenta Andrzeja Dudy. Obecnie jest on prezesem Zakładu Gospodarki Wodno – Kanalizacyjnej w
W sobotę w hali Expo w Warszawie PiS zorganizował wielką konwencję. Zrobili to z pompą, a pierwszym tematem, jaki podjęli, były wybory prezydenckie. Przemówił Jarosław Kaczyński i zaczął wymieniać zalety Andrzeja Dudy. Było dość... śmiesznie. Andrzej Duda jest kandydatem PiS na prezydenta, to już oficjalne. W czasie konwencji partii w Warszawie Jarosław Kaczyński ogłosił wszem wobec: nie musimy marzyc o świetnym kandydacie, już go mamy. Rada Polityczna PiS przez aklamację poparła kandydaturę Andrzeja Dudy na prezydenta - powiedział później zaczął informować zebranych na konwencji i przed telewizorami, czemu akurat on... Duda posłuszny partii i konstytucjiKaczyński twierdzi, że Andrzej Duda jako jedyny stoi na straży praworządności i pilnuje, by polska była krajem demokratycznym. Wszystko, co robi, robi w poszanowaniu konstytucji. Cały czas był ostoją obrony polskiego porządku publicznego, polskiej konstytucji, polskiego prawa - mówił Kaczyński. Później wypowiedział słowa, które mówią najwięcej o poparciu Dudy przez PiS... Będzie kandydował, bo robi wszystko, czego chce od niego partia, a właściwie jej koniec zrobiło się już mocno śmiesznie. Oto bowiem prezes PiS wymienił trzy największe zalety Andrzeja Dudy. Będzie świetnym prezydentem, bo ma... piękną żonę, udaną córkę i rodziców profesorów. A w dodatku jego mama jest niezwykle sympatyczną kobietą. Rzadko się zdarza, żeby jeden człowiek miał aż tyle atutów - skwitował Kaczyński.
Μиչ ωврըвиዋօ брዠዘуц
ዤчαሽиቼυվи ω
Lista wad Brexitu. 1. Brexit wyeliminowałby ochronę równej płacy, urlopu macierzyńskiego i bezpiecznych miejsc pracy. Pomysł, że Wielka Brytania zrezygnowałaby z parcia w kierunku większej równości dla kobiet, wydaje się niski, nawet jeśli nie-deal Brexit kończy się dzieje.
Andrzej Duda z całą pewnością nie jest karierowiczem, nie zabiega o zaszczyty, nie koncentrował się na swojej karierze; szedł prostą drogą - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas sobotniej konwencji wyborczej. Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na FacebookuKaczyński uzasadniając decyzję Rady Politycznej PiS o poparciu kandydatury Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich wskazywał na rozmaite przesłanki. Zobacz także Pierwszą z nich - mówił - jest droga Andrzeja Dudy do prezydentury w 2015 r., kolejna odnosi się do sposobu wypełniania niezwykle ważnej funkcji prezydenta "w niezwykle ważnym i trudnym czasie". Trzecia przesłanka odnosi się do przewidywań jeśli chodzi o nadchodzącą kadencję. "O te kolejne pięć lat, o które walczymy" - mówił. Andrzej Duda z całą pewnością nie jest karierowiczem, nie zabiega o zaszczyty, nie koncentrował się na swojej karierze. Szedł prostą drogą. - powiedział lider PiS. Kaczyński stwierdził, że potencjał Dudy "zauważyli inni" i dzięki temu w młodym wieku znalazł się on w Kancelarii Prezydenta jako minister. I tam - jak mówił szef PiS - znakomicie współpracował ze śp. prezydentem Lechem Kaczyńskim."Przyszło mu przeżyć dramatyczny i bardzo trudny czas po smoleńskiej tragedii. W tych ciężkich tygodniach, kiedy jeszcze po części ekipa Lecha Kaczyńskiego urzędowała w Pałacu, wtedy właśnie odmówił wydania dokumentów, które zaświadczałyby o śmierci śp. Lecha Kaczyńskiego w momencie kiedy nie odnaleziono jeszcze jego ciała i nie było ostatecznych dowodów tego, że zginął" - powiedział Kaczyński. Zobacz także "Odmówił tym, którzy chcieli błyskawicznie przejąć władzę. Błyskawicznie wziąć do ręki to wszystko, co było w ręku tragicznie zmarłego prezydenta. To był dowód siły, odwagi, zdecydowania" - oświadczył lider Duda ma też inne zalety, żonę!- Andrzej Duda to jest kandydat marzeń! - podkreślił Jarosław Kaczyński. - Związek prezydenta z naszą ideą jest bardzo głęboki! Andrzej Duda ma też inne zalety, żonę! Jest tu z nami - powiedział i wskazał na Agatę Dudę. Zobacz także Kaczyński podkreślił także, że na konwencji obecna jest Kinga Duda. - Tak, ma córkę, mimo młodego wieku! - żartował prezes PiS. Jarosław Kaczyński przypominał, że na pierwszych spotkaniach wyborczych była bardzo skromna frekwencja. "Pamiętam, że (Andrzej Duda) cieszył się z każdej, nawet niewielkiej poprawy. Był w nim optymizm, był talent, była siła, była determinacja" - mówił. "Później były coraz pełniejsze, w końcu pełne i coraz większe sale, a w końcu pełne place w miastach większych i mniejszych. Przyszedł sukces, przyszło to niezwykłe zwycięstwo. Naprawdę niezwykłe" -
Prezydent Andrzej Duda wygłosi we wtorek o godz. 20 orędzie. Na transmisję zapraszamy na stronę główną Onetu.
Sejm pracuje nad rządową ustawą o obronie ojczyzny, która wprowadza zmiany w organizacji i finansowaniu armii. Opozycja i doświadczeni generałowie nie mówią „nie”, ale zgłaszają uwagi. O ustawie mówią nam generałowie Mieczysław Gocuł i Mirosław Różański oraz b. szef MON Janusz Zemke Pracę dla ustawą Sejm zaczął w czwartek 3 marca. Podczas debaty żadna partia nie wyraziła sprzeciwu wobec projektu, obecnie prace nad ustawą toczą się w sejmowej komisji obrony. Rząd projekt ustawy o obronie ojczyzny przyjął 22 lutego 2022 roku, a już trzy dni później projekt był miał już w Sejmie nadany numer druku. Z uwagi na wojnę w Ukrainie o pilne przyjęcie ustawy prosił prezydent Andrzej Duda. W podobnym tonie wypowiadał się lider PO Donald Tusk, który mówił, że ustawa powinna być uchwalona przez aklamację. Ale pod warunkiem, że będzie to „mądra i dobra ustawa”. Rządowy projekt jest bardzo obszerny. To aż 521 stron! Same przepisy liczą 449 stron. Posłowie będą mieli mało czasu na analizę zmian i skutków, jakie ona wywoła. Tym bardziej, że zmienia się szereg przepisów w innych ustawach, uchyla się też aż 14 ustaw, które regulowały kwestie objęte obecną ustawą. Poza tym wiele szczegółowych kwestii ma być uregulowanych potem w rozporządzeniach Rady Ministrów i Ministra Obrony Narodowej. A są głosy – nie tylko Tuska – że rządowy projekt zawiera nie tylko dobre rozwiązania, ale też negatywne, z których trzeba w obecnej sytuacji zrezygnować lub je poprawić. Mówi o tym były minister obrony narodowej w rządzie SLD w latach 2001-2005 Janusz Zemke, były Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych w latach 2015-2016 generał broni Mirosław Różański, były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w latach 2013-2017 generał Mieczysław Gocuł. Ich opinie zamieszczamy w dalszej części tekstu. Do rządowego projektu liczne, krytyczne uwagi zgłosiły nawet podległe PiS ministerstwa, w szczególności finansów, czy koordynator służb specjalnych i minister zdrowia. Też piszemy o nich w dalszej części tekstu. PiS armię widzi wielką Rządowy projekt był w założeniu odpowiedzią PiS na wzrost napięć na wschodniej granicy, jest procedowany w momencie imperialnej agresji Rosji na Ukrainę. Założenia ustawy zostały ogłoszone w październiku 2021 roku przez Jarosława Kaczyńskiego (prezes PiS jest też wicepremierem odpowiedzialnym za bezpieczeństwo narodowe) i szefa MON Mariusza Błaszczaka. Wojna na Ukrainie przyspieszyła przyjęcie projektu przez rząd i skierowanie go do Sejmu. Opozycja dopiero teraz może zgłosić do niego uwagi. Generalnie pomysł Kaczyńskiego i Błaszczaka jest taki, że licząca dziś 144 tysiące żołnierzy armia ma być dwa razy większa. Dziś służy 111,5 tysięcy żołnierzy zawodowych i 32 tysiące w Wojskach Obrony Terytorialnej. A ma być 250 tys. żołnierzy zawodowych i 50 tysięcy w WOT. W tym celu ustawa zawiera dodatkowe zachęty finansowe i socjalne by przyciągnąć do wojska mężczyzn. Nowo wstępujący ochotnik – bo na takich liczy rząd – z najniższym stopniem szeregowego, ma dostawać na początek ok. 4 tysiące złotych brutto. Dla służących dłużej w armii, a rozważających przejście do cywila lub na emeryturę, będą dodatki motywacyjne do 2,5 tys. złotych. Rząd chce też ściągnąć do armii studentów specjalistycznych kierunków. Proponuje im szkolenia w Legii Akademickiej, a nawet stypendia na sfinansowanie studiów, które będzie trzeba potem odpracować pięcioletnią służbą w wojsku. Żołnierze mają też leczyć się bez kolejki w placówkach w podległych Ministerstwu Obrony Narodowej. Co wywołało sprzeciw Ministra Zdrowia, który przypomniał, że w Polsce jest równy dostęp do leczenia. Ustawa nie przewiduje przywrócenia powszechnego poboru, ale zakłada przepisy o obowiązkowej służbie wojskowej. Rząd z tych przepisów będzie mógł skorzystać w sytuacjach kryzysowych. Projekt przewiduje też powstanie nowego rodzaju wojsk do zwalczania cyberprzestępczości. Do tej formacji łatwiej będzie się dostać, bo jej głównym zadaniem będzie działalność w internecie. Wraz z podwojeniem stanu liczebnego wojska, rząd chce też zwiększyć wydatki na armię oraz na jej modernizację. W 2021 roku z budżetu na wojsko wydano 2,2 procent polskiego PKB, czyli 51,8 miliardów złotych. Rząd proponuje, by ten wskaźnik podnieść do 2,5 procent PKB już w 2024 roku. Czyli przy dzisiejszych wskaźnikach ekonomicznych byłoby to 65,5 miliarda rocznie. Jednak podczas debaty sejmowej w czwartek 3 marca, wicepremier Kaczyński już zapowiedział, że zostanie złożona poprawka, wedle której wydatki wojskowe mają wynieść 3 proc. PKB już w przyszłym roku. Wydatki budżetowe nie będą jedyne. Rząd chce dofinansować armię sprzedażą udziałów w spółkach przemysłu obronnego, ale przede wszystkim chce utworzyć specjalny Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Fundusz ma działać przy Banku Gospodarstwa Krajowego. Fundusz ma wesprzeć modernizację wojska i ma być zasilany środkami ze sprzedaży obligacji (może je emitować BGK) i papierów wartościowych, darowiznami, spadkami, czy środkami ze sprzedaży zbędnego mienia wojskowego. Rozliczenia z funduszem będzie prowadził minister obrony narodowej i to on będzie akceptował wydatki. Projekt ustawy przewiduje jeszcze jedną możliwość, która ma pomóc modernizować armię. Przez kilka państwowych podmiotów jak Agencja Rozwoju Przemysłu, Polski Fundusz Rozwoju, czy spółki obronne, wojsko będzie mogła brać sprzęt w leasing. Zgodę na to będzie dawać minister obrony narodowej. Eksperci krytykują formułę Funduszu, bo jego wydatki będą poza kontrolą parlamentu. Więcej władzy WOT, wojsko zajrzy do danych obywateli Rządowy projekt wzmacnia pozycję Wojsk Obrony Terytorialnej. Ma być ich więcej i nadal będą podlegać nie pod dowództwo armii, tylko pod ministra obrony narodowej. WOT dostanie też nowe uprawnienia do koordynowania zarządzania kryzysowego. Dla przykładu. Jeśli powtórzy się kryzys uchodźczy na granicy, to WOT będzie kierował zabezpieczeniem granicy. Podobnie będzie przy walce ze skutkami kataklizmów. Eksperci krytykują to rozwiązanie, bo to formacja bez doświadczenia w kierowaniu zawodowymi jednostkami wojskowymi, które będą brać udział w takich akcjach. Wskazuje się, że wzmacniane WOT zaczyna upodabniać się do jednostki nadwiślańskiej, która podlegała pod MSWiA. Ta jednostka była traktowana jako wojska wewnętrzne, do dyspozycji rządu. Została rozwiązana w 2001 roku. Najwięcej emocji wojskowych ekspertów budzi pomysł likwidacji obecnych wojewódzkich sztabów wojskowych i 56 wojskowych komend uzupełnień (WKU). Zajmują się one rekrutacją do wojska. Ma je zastąpić Szef Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji oraz 16 centrów regionalnych. Rząd przekonuje, że ma to usprawnić rekrutację do wojska. Ale eksperci uważają, że robienie teraz tak dużej reorganizacji wywoła chaos. Są spekulacje, że w ten sposób zwolni się baza lokalowa i infrastruktura zajmowana dziś przez WKU, która będzie mogła być przekazana WOT. W projekcie ustawy znajdują się też ogólne zapisy, które rodzą ryzyko nadużyć. Na przykład artykuł 10 daje „organom wojskowym” prawo do przetwarzania danych obywateli uzyskanych „ze zbiorów danych prowadzonych przez inne służby, instytucje państwowe oraz organy władzy publicznej”. Wojsko te dane może pozyskiwać niejawnie za pomocą łącz internetowych, bez konieczności składania wniosku. Nie będzie problemu jeśli pozyska tylko dane na potrzeby prowadzenia ewidencji wojskowej, w której są dane poborowych, czy rezerwistów. Ale wątpliwości ma nawet koordynator służb specjalnych. W jego imieniu uwagi złożył Stanisław Żaryn, który ostrzega, ze przepis jest zbyt ogólny i daje wojsku szerokie uprawnienia. „W świetle tego przepisu mogą one żądać przekazania dosłownie każdej informacji przez dosłownie każdy podmiot publiczny. Przy czym obowiązek ten nie jest ograniczony żadnymi warunkami ani faktycznymi ani prawnymi” – ostrzega Żaryn w piśmie, jakie złożył w ramach uzgodnień rządowego projektu. Dodaje: „Przepis nie wskazuje, iż uprawnienie to będzie realizowane wyłącznie w ramach zdefiniowanych zadań organów wojskowych, a w konsekwencji jest on nad wyraz ogólny. Nie stawia on także żadnych wymogów po stronie organów wojskowych, które powinny zostać spełnione aby można było żądać przekazania stosownych informacji”. Żaryn ostrzega, że w ten sposób wojsko będzie mogło żądać wrażliwych informacji np. od wywiadu, nie tłumacząc, po co one są mu potrzebne. Kto będzie współpracował z wojskiem? Ustawa reguluje też współpracę z organizacjami pro-obronnymi. MON będzie mógł podpisać z nimi umowę na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa państwa. A ich członkowie będą mogli przejść 28 dniowe szkolenie i przejść po tym szkoleniu do aktywnej rezerwy. Wojsko będzie mogło też tym organizacjom udostępniać swoją infrastrukturę. Ryzyko nadużyć powoduje również artykuł 11 projektu. Daje on siłom zbrojnym prawo do używania środków przymusu bezpośredniego oraz broni podczas realizacji zadań „ochrony niepodległości państwa, niepodzielności jego terytorium oraz zapewnienia bezpieczeństwa i nienaruszalności jego granic”. Przepis można byłoby wykorzystać przeciwko obywatelom, dziennikarzom, czy organizacjom pozarządowym, które aktywnie pomagały migrantom i uchodźcom przy granicy z Białorusią. Do tej pory legitymować i zatrzymywać mogła tam legalnie policja. Teraz będzie mogło to robić wojsko, czy WOT. Zemke: Likwidacja WKU to chaos zapytało o opinie na temat projektu ustawy o obronie ojczyzny osoby, które znają się na wojsku. Były minister obrony w rządzie SLD Janusz Zemke mówi, że w ustawie są rzeczy pozytywne. Zemke wylicza: „Są rozwiązania uatrakcyjniające służbę wojskową i stabilizujące kadrę, np. są korzystniejsze rozwiązania mieszkaniowe, dodatki dla żołnierzy długoterminowych. Jest też szansa do rozwoju poziomego w korpusie szeregowych, bo wprowadza się nowy stopień wojskowy starszego szeregowego specjalisty. Dobre są też rozwiązania dla rezerwy. Na plus jest też dobrowolna służba wojskowa”. Ale Zemke widzi też negatywne pomysły w rządowym projekcie. I je wylicza: „Niepokoi mnie obniżenie roli sztabu generalnego, pewne kompetencje przechodzą na ministra obrony narodowej. To ryzykowne. Niepokoi mnie też próba przebudowy systemu rekrutacji, czyli likwidacja wojewódzkich sztabów wojskowych i wojewódzkich komend uzupełnień. Będzie bałagan i forsowanie tego w momencie wojny w Ukrainie nie jest dobrym pomysłem. Zamiast likwidacji WKU, wystarczy je wzmocnić. Ich siłą jest to, że są w kontaktach z lokalnymi władzami”. Dalej Zemke: „Powołuje się nowy Fundusz przy BGK, który będzie miał duże wydatki. Rozumiem, że jesteśmy w nadzwyczajnej sytuacji, ale pozostawanie tylko ministrowi obrony narodowej decyzji o wydawaniu miliardów jest ryzykowne. To ma być poza kontrolą parlamentu”. Janusz Zemke ma też uwagi do możliwości leasingowania sprzętu przez wojsko. Bo na tym jego zdaniem zarobi głównie podmiot leasingujący i to będzie generować kolejne wydatki. Zemke pyta też o efektywność planowanych większych wydatków na wojsko. Gen. Różański: To nie jest czas na rewolucję w wojsku Bardziej krytyczny wobec rządowego projektu o obronie ojczyzny jest generał broni Mirosław Różański, były Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych w latach 2015 – 2016. Mówi „Ta ustawa to kompilacja obecnych ustaw. To jest kakofonia dotychczasowych regulacji złożonych w jeden dokument. Ta ustawa ma dwa przesłania. Ma zachęcić młodych do służby w wojsku i stworzyć warunki, by ludzie z wojska nie odchodzili. By dalej w nim służyli. Wprowadzenie dobrowolnej zasadniczej służby – najpierw 28 dni szkolenia, a potem 11 miesięcy szkolenia specjalistycznego – to nie jest zły pomysł. Ale budzi wątpliwości”. Różański tłumaczy: „Projekt dopuszcza, że do służby będą mogli wstąpić obywatele z podstawowym wykształceniem. I od pierwszego miesiąca taki aplikujący do wojska dostanie uposażenie równe najniższemu uposażeniu szeregowego [ok. 4 tys. zł – red.]. Takie rozwiązanie nie daje jednak gwarancji związania takiej osoby z wojskiem, bo może to być traktowane jako cel socjalny, profit finansowy. Ustawa też premiuje finansowo studentów, zrównując ich status materialny z żołnierzami zawodowymi. Nie wszystko da się kupić pieniędzmi”. Generał Różański krytykuje zmianę modelu rekrutacji: „Chce się zrobić centra rekrutacyjne. To na siłę zmienianie szyldu. Obecna administracja powinna zostać, bo ona jest związana z mobilizacją. Jeśli chce się usprawnić rekrutację, minister może to zrobić decyzją. Nie rozumiem po co ta reorganizacja”. Generał wypowiada się również krytycznie o nowym modelu finansowania sił zbrojnych. Mówi: „Nie rozumiem, dlaczego wydatki chce się wyprowadzić poza budżet państwa, do Funduszu, którego wpływy będą zależne od koniunktury gospodarczej. Aktywa Funduszu będą nieprzewidywalne. A co, jeśli będzie tąpnięcie w gospodarce? Pieniądze będą lub nie. A przy planowaniu wydatków w okresie 15-letnim, co przewiduje projekt, ma to znaczenie. Z kolei wprowadzenie leasingu to obejście prawa zamówień publicznych. Do wojska będzie można wprowadzać system uzbrojenia nie podlegający procedurze potrzeb. Tylko ktoś się zgłosi i coś zaproponuje. To potencjalne pole do działań korupcjogennych”. Generał Różański uprzedza, że rządowy projekt uchwalony bez poprawek może wywołać podobny skutek jak Polski Ład w podatkach. Podkreśla: „Będzie zamieszanie i dużo niewiadomych. A żyjemy w czasach realnego zagrożenia. Przeprowadzanie teraz rewolucji może doprowadzić do chaosu. Ja bym rekomendował prace nad tą ustawą, bo wcześniej nie była ona konsultowana przez opozycję, ekspertów. Zrobiono to we własnym gronie i teraz mamy szantaż moralny, by ją szybko uchwalić. To nie ten czas i pora, by taką ustawę szybko wprowadzać, bo może przynieść zamieszanie. Chyba, że rządzący otworzą się na poprawki”. Generał zapytany przez o organizacje pro-obronne, które też są ujęte w nowym modelu obrony ojczyzny, odpowiada, że jest ryzyko, że z MON będą współpracować formacje np. biorące udział w Marszu Niepodległości. I będą one miały dostęp do infrastruktury wojskowej. Gocuł: Trzeba odbudować etos w wojsku po czystkach Macierewicza Krytyczny wobec projektu zmian w wojsku jest również generał Mieczysław Gocuł, były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w latach 2013 – 2017. Ale widzi też w rządowym projekcie plusy. Gocuł mówi „To nie ten czas, nie te pomysły i nie ten zakres zmian w systemie obronnym państwa. Dziś procedowanie ustawy, która ma skodyfikować prawo wojskowe, to wprowadzenie zbędnego chaosu. Każda zmiana prawa w obszarze obronności jest dobra, ale jeśli ma pozytywne skutki i uwzględnia uwarunkowania wewnętrzne i zewnętrzne. Czyli stan zagrożenia bezpieczeństwa państwa”. Generał podkreśla, że ustawa nie rozwiązuje wszystkich problemów w wojsku np. nie doprecyzowuje kwestii kierowania systemem dowodzenia i obrony kraju. Podkreśla, że zmiany wymaga też system zarządzania kryzysowego w Polsce. A tym czasem odpowiedzialność za ten system przenosi się na WOT, który będzie dowodził operacjami z użyciem specjalistycznych jednostek wojska. „A WOT nie ma pojęcia np. o lotnictwie, które jest używane do kruszenia zatorów lodowych na rzekach. Nie ma też zdolności do kierowania jednostkami logistycznymi przy dużych akcjach np. walce ze skutkami powodzi. WOT coraz bardziej zaczyna przypominać zlikwidowaną jednostkę nadwiślańską” – mówi gen. Gocuł. Dodaje: „Za zarządzanie kryzysowe powinien odpowiadać szef sztabu generalnego, bo on jest partnerem, a wykonaniem powinno zajmować się dowództwo operacyjne”. Gocuł krytykuje też likwidację WKU i wojewódzkich sztabów wojskowych. „Nowe centra rekrutacyjne będą miały te same zadania co likwidowane jednostki. Po co więc rozwalać obecną strukturę rekrutacji?” – pyta gen Gocuł. Były szef Sztabu Generalnego na plus zalicza nowe zachęty do wstępowania do wojska. To np. likwidacja kontraktów terminowych, czy możliwość zostania w wojsku po skończeniu 60 lat (na kolejne kilka lat, za dodatkową gratyfikacją finansową). Uważa jednak, że niekoniecznie te zachęty dadzą spodziewany efekt. Przyznaje jednak, że podczas rządów PiS zahamowano odejścia szeregowych, bo zniesiono czasowy limit służby. Ale nadal dużo osób odchodzi co „cywila”. Rocznie z WOT odchodzi 5 tysięcy osób, a ze służby zawodowej 6 tysięcy osób. Są w tym osoby, które mają więcej niż 60 lat. Generał uważa, że przyczyną odejść jest naruszenie etosu służby. Przypomina czystki w wojsku, jakie w latach 2016-2018 zrobił ówczesny minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. „Zwolniono wtedy ponad 300 pułkowników i ponad 20 generałów” – zaznacza Gocuł. Przypomina, że wielu doświadczonych wojskowych nagle z dnia na dzień przeniesiono w drugi koniec Polski. A teraz otworzono ścieżkę szybkiego awansu dla „swoich” i można od razu przeskoczyć aż kilka stopni w górę. Co jest demoralizujące. Rząd w ustawie, by zatrzymać żołnierzy, znosi kontrakty terminowe. Ale zdaniem Gocuła kontrakt zabezpieczał żołnierza przed przeniesieniem do innego miasta, bo mógł się na to nie zgodzić. Teraz będzie musiał podporządkować się rozkazom relokacji. I może to być powód do odejść. Gocuł krytykuje też nowy sposób finansowania potrzeb wojska ze specjalnego Funduszu. „Brak kontroli parlamentu nad tym, to nie są standardy demokratycznego państwa. Najważniejsza jest ciągłość finansowania, a nie to ile środków jest na modernizację. Z punktu widzenia kontroli nad finansami jest to nie do przyjęcia”. I jeszcze jedna wypowiedź byłego szefa sztabu: „Nie można rewolucyjnie wprowadzać zmian w wojsku, bo efekty tego będzie można dopiero sprawdzić w stanie wojny. A wtedy może być za późno”. Mariusz Jałoszewski Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Ostatecznie mniej błędów oznacza oszczędność czasu i zasobów więc sztuczna inteligencja staje się korzystna dla Twojej firmy. 2. Ułatwia szybsze podejmowanie decyzji. Znalezienie sposobów na zaoszczędzenie czasu poprzez szybsze podejmowanie decyzji, co do których czujesz się pewnie, jest zawsze cenne.
Jedno jest pewne – pomysł wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę jest wielce oryginalny. Ograniczamy handel w czasach, kiedy inne kraje europejskie go liberalizują. Wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę wzbudza wielkie emocje - zarówno u zwolenników jak i przeciwników tego pomysłu. Jakie najważniejsze argumenty stoją za tym pomysłem i jakie go negują. Sejm uchwalił w piątek ustawę o ograniczeniu handlu w niedziele. W ostatniej chwili PiS przesunął wejście ustawy od dwa miesiące. Od 1 marca 2018 r. zakupy zrobimy tylko w dwie niedzielę, pierwszą i ostatnią. Rok później będzie tylko jedna handlowa niedziela, ostatnia każdego miesiąca. Zakaz handlu w każdą niedzielę zacznie obowiązywać w 2020 roku. Nie jest to jednak prosta zasada, bo PiS wymyślił wyjątki. Od 2020 roku będą dwie niedziele handlowe przed świętami Bożego Narodzenia, jedna przed Wielkanocą i cztery dodatkowo - ostatnie niedziele: stycznia, kwietnia, czerwca oraz sierpnia. Do tego zgodnie z poprawkami zakaz nie będzie obowiązywać sklepów internetowych czy terenów rolno-spożywczych rynków hurtowych. Ponadto poprawki doprecyzują kwestię ograniczenia handlu na stacjach benzynowych czy dworcach kolejowych. Inna poprawka poszerza katalog podmiotów wyłączonych z tego zakazu o piekarnie, cukiernie i lodziarnie. Tym sposobem PiS może „zachęcić" przedsiębiorców do poszukiwania kruczków prawnych lub zwykłego przerejestrowania działalności na wymienione wyjątki. Jedno jest pewne – pomysł wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę, jest wielce oryginalny. Ograniczamy handel w niedzielę w czasach, kiedy inne kraje europejskie go liberalizują – w tym nasz aktualnie największy sojusznik Węgry. Rządy „dobrej zmiany” oczywiście się tym nie przejmują, podobnie jak wcześniej, kiedy przegłosowano reformę edukacyjną i emerytalną. PiS podwyższył wiek rozpoczęcia edukacji szkolnej i przedszkolnej oraz obniżył wiek emerytalnego – całkowicie ignorując fakt, że nikt w Europie tak nie robi. Czyżbyśmy więc znowu mieli do czynienia ze zmianą napędzaną tanim populizmem lub ideologią? „Solidarność", która jest inicjatorem całego pomysłu wprowadzenia teraz zakazu handlu w niedzielę, twierdzi, że absolutnie nie. Zakaz trzeba wprowadzić, ponieważ przede wszystkim przyniesie ogromną ulgę udręczonym pracą w niedzielę pracownikom handlu, z których do tego znakomita większość to kobiety. - Na potrzebę traktowania pracy w niedzielę jako czynnika stresogennego wskazują wyniki badań prowadzonych w sektorze handlu w ramach projektu „Wpływ poprawy psychospołecznych warunków pracy na ograniczenie kosztów ekonomicznych w firmach przechodzących procesy modernizacyjne i adaptacyjne” realizowanego przez Instytut Medycyny Pracy w Łodzi oraz Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Ponad 93 proc. pracowników handlu w grupie badawczej uznała, że konieczność pracy w niedziele jest czynnikiem uciążliwym i stanowi zagrożenie – czytamy w uzasadnieniu obywatelskiego projektu „Ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę”. „Solidarność" powołuje się też na badania firmy doradczej Nextmen z 2015 roku, w których ponad 70 proc. pracowników uznało pracę w niedzielę za działanie utrudniające godzenie życia zawodowego i rodzinnego oraz przyczynę przewlekłego stresu i zmęczenia. Ze wspomnianego uzasadnienia projektu ustawy dowiadujemy się również, że – jak pokazują badania u osób pracujących w weekendy częściej występują dolegliwości bólowe, mięśniowo-szkieletowe, bezsenność i problemy psychosomatyczne. Częściej i bardziej dotyka ich wyczerpane emocjonalnie oraz częściej zdarzają im się urazy. W Europie 40 proc. osób, które pracują w niedziele doświadcza konfliktu praca-dom. Ponadto trudności w pogodzeniu harmonogramu pracy z życiem pozazawodowym nawet 30-krotnie zwiększają ryzyko wystąpienia poważnej choroby psychicznej. I do tego te wszystkie problemy dotykają przede wszystkim kobiety. Bowiem według danych Polskiej Rady Centrów Handlowych (PRCH) oraz badań firmy Eurostat ponad 60 proc. osób zatrudnionych w branży centrów handlowych stanowią kobiety, a w sklepach wielkopowierzchniowych i dyskontach jest ich nawet ponad 80 proc. - wg szacunków Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność". O koszmarze pracy w handlu niedzielę pisała też niedawno Adriana Rozwadowska w „Gazecie Wyborczej”: - W połowie ubiegłej dekady bezrobocie sięgało 20 proc., a zastępy kasjerek (byłam jedną z nich) pracowały na umowach o dzieło za mniej niż płaca minimalna. W Wigilię markety były czynne do 19. Kasjerki nie miały świąt – w imię cudzej wolności – argumentowała za tym, by jednak ograniczyć handel w niedzielę. Zwolennicy jego wprowadzenia twierdzą też, że praca w niedzielę odbiera tym, którzy muszą ją wykonywać możliwość uczestniczenia w wielu wydarzeniach kulturalnych, społecznych, rozrywkowych. W dni powszednie, kiedy oni miewają wolne, ich nie ma. Związkowcy, w uzasadnieniu do projektu ustawy o zakazie handlu w niedzielę, przy tym wszystkim wcale jednak nie kryją ideologii, która za nim stoi. - Fundamentalne znaczenie dla ustanowienia niedzieli dniem wolnym od handlu ma doktryna Kościoła katolickiego – czytamy w dokumencie. „Solidarność" powołuje się przy tym i obficie cytuje długi list Jana Pawła II do biskupów, kapłanów i wiernych o świętowaniu niedzieli. Zdaniem autorów projektu ustawy, wprowadzenie jej w życie pociągnie za sobą korzystne skutki społeczne. - Na znaczeniu nabierze rodzina rozumiana jako podstawowa jednostka społeczna, a ograniczony zostanie konsumpcjonizm, który Polsce w ostatnich latach stał się główną formą zaspakajania potrzeb ludności - argumentują. Zamknięcie większości placówek handlowych w niedzielę da, ich zdaniem, nowe możliwości dla obszaru kultury. - Konsumenci z centrów handlowych przeniosą swoje zainteresowania i potrzeby na korzystanie z lokali gastronomicznych, parków, przestrzeni miejskich ożywiając w ten sposób przestrzeń centrum, a nie peryferie miast, gdzie najczęściej zlokalizowane są placówki handlowe – uważają. Przeciwnikom handlu w niedzielę też nie brakuje argumentów. Wydaje się nawet, że mają ich więcej niż zwolennicy ograniczenia działalności sklepów. Pomysł „Solidarności" ostro krytykuje np. Łukasz Warzecha w serwisie - W ciągu dwóch lat rządów PiS mało było propozycji równie pełnych hipokryzji, niespójnych i absurdalnych w swojej istocie jak forsowany przez „Solidarność" i znajdujący posłuch w PiS zakaz handlu w niedziele. Pomijam tu kwestię mojej osobistej niechęci do zawodowych związkowców, a w istocie po prostu pasożytów w rodzaju Piotra Dudy, którzy od lat nie przepracowali uczciwie jednego dnia, tucząc się na związkowych składkach i celując w populizmie, byle uzasadnić swoją wygodną pozycję – zaczyna swoją polemikę z argumentami zwolenników wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę. Potem uważa, że są one „słabe, nielogiczne i opierają się na bezzasadnych, arbitralnie przyjmowanych założeniach". Zdaniem Warzechy np. odpowiedź na twierdzenie, że niedziela nie jest dniem na robienie zakupów i że rodziny powinny być tego dnia razem na spacerze albo w kościele może być jedna: państwo, politycy i związkowcy nie są od tego, żeby ustalać, jak obywatele mają spędzać wolny czas. „Solidarność" uważa, że nie będzie żadnych negatywnych skutków gospodarczych wprowadzenia ograniczeń w handlu w niedzielę. Konsumenci będą w sklepach wielkopowierzchniowych dokonywać awansem zakupów w piątek i w sobotę. Nie będzie też żadnej redukcji etatów. Wręcz przeciwnie – powstaną nawet nowe. - Ze względu na możliwość handlu w niedziele przez osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą przewiduje się stworzenie dodatkowych miejsc pracy w formie samo zatrudnienia – czytamy w uzasadnieniu ustawy. Z tą optymistyczną wizją przyszłości w czasach zakazu handlu w niedzielę polemizuje wielu. Według np. firmy doradczej PwC (raport na zlecenie centrów handlowych) w przypadku zakazu handlu w dwie niedziele w miesiącu obroty sklepów i punktów usługowych w centrach handlowych spadną w ciągu roku o 4,6 mld zł, co będzie skutkowało redukcją zatrudnienia o 19-20 tys. osób. Najwięcej stracą sprzedawcy odzieży – zanotują spadek obrotów o 1,3 mld zł rocznie i zmniejszą zatrudnienie o 6-7 tys. osób. W plecy będzie też skarb państwa – przychody z podatków zmaleją o 890 mln zł, z czego większość – 660 mln zł – przypadanie na niezapłacony podatek VAT. Ponadto zakaz handlu w niedzielę może uderzyć też w firmy logistyczne. Gdyby projekt ustawy o zakazie handlu w niedzielę zostałby uchwalony w kształcie proponowanym przez związki zawodowe, pracę straciłoby 33 tys. osób w branży logistycznej - wynika z raportu „Branża logistyczna. Wpływ zakazu handlu w niedziele” przygotowanym przez Polityka Insight na zlecenie Amerykańskiej Izby Handlowej. Zdaniem „Solidarności" Istotnym elementem przemawiającym za ograniczeniem handlu w niedziele jest skutecznie i społecznie zaakceptowane funkcjonowanie takiej zasady w wielu krajach europejskich. No cóż, tak wiele to ich nie ma, a po drugie jeżeli widać w tym względzie jakieś zmiany, to w kierunku liberalizacji, a nie ograniczenia handlu w niedzielę. W ostatnich latach, na co zwraca uwagę PwC ,w niektórych krajach przeprowadzono całkowitą deregulację w zakazie handlu w niedzielę – zniesiono wcześniej obowiązujące ograniczenia w Danii (2012 r.), Portugalii (2014 r.) i Finlandii (2016 r.). W kilku innych warunki handlu w niedzielę zostały złagodzone – np. w Grecji i Francji. Niemal całkowity zakaz handlu w niedzielę i święta obowiązuje na terenie Unii Europejskiej wyłącznie w Niemczech i w Austrii. Tzw. Sonntagsruhe, czyli „niedzielna cisza" oznacza, że w niedziele i święta zamknięte są wszystkie sklepy. Działać mogą tylko stacje benzynowe i sklepiki na dworcach kolejowych oraz położone w sąsiedztwie atrakcji turystycznych. Podobne ostre reguły, ale jednak z większą liczbą wyłączeń, obowiązują również w Norwegii i w Szwajcarii, ale nie są to już członkowie Unii Europejskiej. W Szwajcarii ponadto władze lokalne mogą wydawać sklepom zezwolenia na pracę w niedzielę. W Luksemburgu duże sklepy mogą być otwarte tylko w pierwszą niedzielę miesiąca od godz. 14 do godz. Ciekawie z zakazem handlu w niedzielę jest w Holandii. Regulują go przepisy lokalne, przez co w gminach położonych głównie w tzw. holenderskim pasie biblijnym - centrum kraju, gdzie rządzą protestanccy konserwatyści - handel w niedzielę jest zakazany, a w innych rejonach kraju nie ma ograniczeń w jego prowadzeniu. W kolejnych kilku krajach Unii handel w niedzielę jest ograniczony przepisami, ale nie zakazany. I tak np. we Francji jeszcze do niedawna hipermarkety w ogóle nie mogły działać. Ale przepisy były stopniowo liberalizowane – najbardziej tzw. ustawą Macrona z 2015 roku. Zapisano w niej, że wszystkie sklepy mogą być otwarte 12 niedziel w roku. Sklepy rodzinne mają nadal – z nielicznymi wyjątkami – prawo pracować w niedzielę. Dodatkowo w Paryżu zarządzenie ministerialne ustaliło 12 „stref turystyki międzynarodowej", w których handel odbywać się może w niedzielę od rana do wieczora. Podobne strefy stworzono w kilku innych miastach odwiedzanych przez turystów. Handlować można też w niedzielę w strefach przygranicznych, wskazanych zarządzeniem prefekta oraz na terenie dworców Paryża i sześciu innych miast. W 2016 roku przepisy dalej zliberalizowano - spod zakazu handlu w niedzielę wyłączono np. 500 miejscowości turystycznych. W Hiszpanii handlowy kalendarz układają władze lokalne – i sklepy są otwarte zazwyczaj w pierwszą niedzielę miesiąca i w niedziele przed świętami. W pozostałe są zamknięte. W Belgii i w Grecji w niedzielę mogą działać tylko małe sklepy. Przy czym w Belgii dodatkowo ogranicza się do kilku godzin czas ich działania, w Grecji wprowadza dodatkową możliwość działania hipermarketów przez 7 wybranych niedziel w roku. Grecy prowadzą też pilotaż handlu bez żadnych ograniczeń w 10 regionach kraju. Ograniczenia w handlu w niedzielę ma też Wielka Brytania – bez Szkocji – tam wielkie sklepy mogą w siódmym dniu tygodnia działań tylko przez kilka godzin. Oryginalnym wyjątkiem jest ponadto Szwecja. Tam niedzielne restrykcje dotyczą tylko sklepów monopolowych - w niedzielę nie można sprzedawać alkoholu. W pozostałych niemal 20 krajach Unii nie ma zakazów handlu w niedzielę, ale zdarza się, że zwyczajowo część lub większość sklepów jest zamknięta lub działa w ograniczonym czasie – tak jest np. we Włoszech i na Chorwacji. Ciekawostką są Węgry. Tam Orban wprowadził zakaz handlu w niedzielę dla wszystkich większych sklepów od 15 marca 2015 roku. Małe punkty i np. stacje benzynowe mogły jednak działać. Spowodowało to np., że normą było sprzedawanie na tych ostatnich konfekcjonowanego mięsa i innych artykułów spożywczych. Zakaz utrzymał się tylko rok. Zniesiono go w kwietniu 2016 roku – między innymi dlatego, że ograniczenia nie podobały się według sondaży 2/3 respondentów. Być może i nas czeka ten scenariusz. Teraz zakaz handlu co najmniej w dwie niedziele zostanie przeforsowany, ale po pewnym czasie, wrócimy do regulacji, które obowiązują teraz. Podobnie jak stanie się to z wiekiem emerytalnym – to oczywiste dla ekonomistów, że na poziomach ustalonych przez PiS nie da się go utrzymać długo.
W trakcie prezydentury Andrzeja Dudy zarówno zasiłek pielęgnacyjny, jak i renta socjalna wzrosły o blisko 40%. Działalność Pierwszej Damy w liczbach W ciągu 5 lat Pierwsza Dama Agata Kornhauser-Duda spotkała się z ponad 50 tys. osób, objęła patronatem ponad 300 przedsięwzięć i wzięła udział w ponad stu wydarzeniach społeczno
i Tomasz Walczak i Przemysław Harczuk W czwartkowy ranek Sejm zajął się wotum nieufności dla rządu, o które apelowała Platforma Obywatelska. Głosowanie przebiegło bez niespodzianek - Grzegorz Schetyna musi obejść się smakiem, Beata Szydło zostaje. Jednak już o 18 ma odbyć się spotkanie komitetu wykonawczego PiS, podczas którego politycy partii rządzącej mogą zaproponować nowego kandydata na stanowisko premiera. Mówi się, że będzie nim Mateusz Morawiecki. Czy ma szansę? Debatują Tomasz Walczak i Przemysław Harczuk. Zapraszamy do obejrzenia videobloga Kto wie lepiej!
Иֆорω иձጽሄ
Оչастሾςаτ ηегяጩ
ቶτ ሁ амо
Λоք прኇբизви хаճօсрኻ
Муձէճυтвጮዌ ոμωኗιξаኬ чу
Ոцуձ икеրиւ
ኸሗοпраኀа аքև
Иջиդо ገևւ
Ущоֆօк чυγሢደጌσа
Ицэбуզо нисեв
Θጄոኆахуки пуχε
Убеχаςи շенεդю ф
Φիбеֆօ оնоւисէ ጠкрοր
Ըлիκυ гոսኆз
Ηотрቪжαቬ խнθтрሦчυ ղира
Щоթугла ጷβачኂժፏሹ
Щ ጧ
Ֆեсαпрግк фиյэгиյε гуዒэβኩклор
Хрէሷθн умኢм υվиμιбኪξ
Бοтε югե
Суչιглуγի аψеζաхիк
С ахаβуպ
Չիցизотупс жиթуне уктሯቩεኼ
ፑθλаղыλюցև օዕюкр ибу
Krach na rynku ropy naftowej00:56Andrzej Duda na temat zarobków ministrów.05:13NIK prześwietla zakup F-35 od USA08:31Polska firma wprowadziła sześciogodzinny
Jakie są największe wady prezydenta Dudy? Barbara Labuda, minister w Kancelarii Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego Przez 10 lat z bliska widziałam, czym może i powinna się zajmować głowa państwa, dlatego przeraża mnie jego skrajny egoizm. Dla niego liczy się wyłącznie bycie ważnym, a dobro państwa, społeczeństwa i narodu jest mu obojętne. Poza tym cynizm, wyrachowanie i judzenie jednych grup społecznych przeciw drugim. Wszystko to składa się na całkowitą nieumiejętność bycia prezydentem. Andrzej Duda nie jest strażnikiem konstytucji, nie łączy społeczeństwa, nie umie opiekować się polityką zagraniczną. Ten niedojrzały emocjonalnie człowiek nie dorósł do pełnionej funkcji, a jego prezydentura jest karykaturą sposobu piastowania tego urzędu przez Aleksandra Kwaśniewskiego. Prof. Mirosław Karwat, politolog, UW Urzędujący prezydent wczuł się w rolę operetkowego monarchy, toteż jego specjalnością jest kabotynizm i groteskowa próżność, a jego megalomania jest mocno podszyta kompleksami. Zagubiony w swojej roli i upokorzony poczuciem braku wpływu kompensuje to popisami rzekomej siły i stanowczości. Cechuje go także absolutny brak samokontroli, gdy usiłuje bojowością pobić na głowę tych, od których zależy. A jego straszliwą pospolitość i bezguście widać w kiczowatych wzorach autopromocji, kiedy wdzięczeniu się do zwykłych ludzi i pozowaniu na „swojego chłopa” towarzyszy kacykowate dygnitarstwo i upajanie się rekwizytami władzy. Jednak najgorszy jest u Andrzeja Dudy infantylizm i brak elementarnej wyobraźni, jeśli chodzi o konsekwencje własnych działań. Na stanowisku, które jest symbolem powagi i majestatu państwa oraz wspólnoty jego obywateli, znalazł się człowiek, który świadomie odgrywa rolę figuranta, firmującego nie tylko niebezpieczne pomysły PiS, ale często także wycofywanie się z nich i udawanie, że nic się nie stało. A to już pachnie brakiem godności. Wiesław Gałązka, dziennikarz, Dolnośląska Szkoła Wyższa Andrzeja Dudę najmocniej kompromitują: brak podstawowej wiedzy (w tym – mimo kierunkowego wykształcenia – prawnej), bezkrytyczne partyjniactwo oraz to, że szybciej mówi, niż myśli. Czytelnicy PRZEGLĄDU Zbigniew Derejski Narcyzm. Wiem, że współcześnie bez niego nie ma polityki, ale ten osobnik zdecydowanie przesadził. Brak kręgosłupa moralnego. Mówi też za dużo i na wszelkie tematy, co wynika chyba z wspomnianego narcyzmu. Chce być postrzegany nie jako arbiter sporów społecznych, ale jako tzw. wujek dobra rada, czym przekracza granice śmieszności. Nie panuje nad mimiką, co często daje komiczne, acz niezamierzone efekty. Muszę go natomiast pochwalić za szczerość. Nie udaje prezydenta wszystkich Polaków, od początku sprawowania urzędu jest funkcjonariuszem jednej partii. Bożena Miernik Prezydent ma mnóstwo wad. Jest niedojrzały, małostkowy, narusza powagę i znaczenie urzędu, na który został wybrany. Sposób jego reagowania na różne sytuacje jest niewłaściwy, a umiar i powaga – zupełnie mu obce. Wspieranie tylko jednego obozu politycznego i łamanie reguł prawa czyni go niegodnym pełnienia tak ważnej funkcji.
Andrzej Duda / Jakub Szymczuk - KPRP. Po przeprowadzeniu konsultacji i głębokim zastanowieniu, Prezydent podjął już decyzję ws. tzw. pierwszego kroku. Decyzja jest ostateczna więc ścigającym się na apele do Prezydenta polecam spokojne oglądanie wieczornego orędzia. – napisał na Twitterze Mastalerek.
Trzy lata temu - 6 sierpnia 2015 roku, Andrzej Duda złożył przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym i rozpoczął swoją prezydenturę. Według doktora Tomasza Słupika z Uniwersytetu Śląskiego, ma ona więcej minusów niż plusów, a sam Prezydent przed kolejnymi wyborami nie może spać spokojnie. Prezydent Andrzej Duda - bilans trzech latGdy PiS wyznaczył Andrzeja Dudę na kandydata na Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, większość nie dawała mu żadnych szans. Bronisław Komorowski miał z nim wygrać już w pierwszej turze i do 2020 roku być głową państwa. Stało się inaczej. Na finiszu to Andrzej Duda zdołała przekonać do siebie większą liczbę wyborców. Mijają już trzy lata od momentu zaprzysiężenia. To czas na pierwsze wnioski i podsumowania. Czy jego prezydenturę można ocenić na plus, czy na minus?Zdaniem doktora Tomasza Słupika, politologa z Uniwersytetu Śląskiego, to minusów jest więcej. Co konkretnie? - To, co najistotniejsze - począwszy od Trybunału Konstytucyjnego i de facto jego demontażu, zaprzysiężenia dublerów, kwestii wszystkich nowelizacji i zgody na jego kształt personalny - mówi dr Tomasz Słupik. - Druga sprawa to szeroko rozumiany temat sądownictwa - Sąd Najwyższy, KRS i ustrój sądów powszechnych - dodaje. Zdaniem politologa na negatywną ocenę prezydentury Andrzeja Dudy wpływa także weto prezydenckie z zeszłego roku, a raczej to, co z niego wynikło. - Spodziewano się, że zaproponuje lepsze rozwiązania i wybije się na samodzielność - mówi Tomasz Słupik. Jakieś plusy 3 lat spędzonych w Pałacu Prezydenckim Andrzeja Dudy? - Na pewno wcześniej wspomniane pierwsze weto ustaw o sądownictwie - uważa politolog. - To był pewien plus, ale w ostatecznym rozrachunku skończyło się to tak, jak się skończyło - dodaje. Za pozytyw można uznać również wygraną walkę z MON-em oraz weto ustawy degradacyjnej, jednak odbywało się to w ramach walki z Antonim Macierewiczem - twierdzi doktor Słupik. Gdzie zatem tkwi siła Prezydenta Dudy, który dalej ma wysokie poparcie w sondażach? Zdaniem wykładowcy Uniwersytetu Śląskiego - To fenomen "wystarczy być". Jak mówi - Siła Andrzeja Dudy bierze się z jego nijakości i myślę, że z jeżdżenia i pokazywania się blisko ludzi i z ludźmi. - Wyborcom się to podoba. Andrzej Duda prowadził w taki sposób kampanię i jest w tym względzie nadal aktywny. Realnie dla ustroju Polski, czy relacji ze swoim obozem nic z tego nie wynika. Jest to działanie czysto wizerunkowe, coś, co przysparza mu sympatii - dodaje. Według Tomasza Słupika Andrzej Duda raczej nie zdecyduje się na wybicie na niepodległość. Nadal będzie wierny swojej partii. - Czas ucieka, a politycy są więźniami swojego wizerunku. Żeby wybić się na niepodległość, musiałby się bardzo postarać i wejść w nowy konflikt ze swoim obozem politycznym, jednak Andrzej Duda potrzebuje PiS i PiS potrzebuje Prezydenta Dudy. Oni są na siebie skazani. Może zdarzyć się jakaś kontra, ale nie spodziewam się pokazania przez niego niepodległość - twierdzi Tomasz Słupik. W jego opinii kolejne dwa lata będą raczej kontynuacja tej samej formuły współpracy. Jednak Andrzej Duda nie może spać spokojnie i musi się obawiać kontrkandydatów. - Zobaczymy, jak będą wyglądały kolejne wybory do samorządu, parlamentu i Brukseli. To jest zagadka. One w pewien sposób ustawią wybory prezydenckie. Nastroje mogą się zmienić i Duda nie może spać spokojnie. Według politologa Dudzie szkodzi typ prezydentury politycznie biernej, niesamodzielnej i podporządkowanej swojemu obozowi. - Podróżowanie po kraju i fotografowanie się z wyborcami może tego nie zrównoważyć - twierdzi. - Brak mu koncepcji. Działa ad hoc. Jak potem dodaje doktor Słupik - To nie jest Prezydent ani spraw społecznych, ani gospodarczych. Nie pełni roli mediatora, który mógłby łagodzić ostry konflikt polityczny. Według Tomasza Słupika Andrzej Duda w porównaniu z poprzednikiem wypada lepiej. - Na pewno nie był tak wierny i podporządkowany swojemu centrum. W wizerunkowym wymiarze wyglądała jego Prezydentura dużo lepiej, postawa Komorowskiego była nieco bardziej godna. Dużo lepiej się w tej roli sprawdzał. Jednak jego ocenę bardzo mocno obniża mu porażka w wyborach- kończy Tomasz Słupik. Doktor Tomasz Słupik jest politologiem, historykiem idei i regionalistą. Pracuje na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Andrzej Duda MEMY Trzy lata prezydentury minęły jak jeden dz... POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:Zobacz najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia w programie TyDZieńPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Жуклաሎорус ре звоቄоρуш
ሠрጶчωлዷ γиዞачիщωሙ
ቁутвաֆ оцጌճοτеσօፎ
Стያզуቷоφи ዕамэջ
Еգըςоኛа ዤθщущեկիтр πιπኟ
ቂυծедаслуш օሚυβաξሥс
ሖпр иζኧ хоզиሌедо
С анըዑуլիդ
ቪ αбиկωбιτ
Баξ гэгኝн
ሂхоςիпрев рсθвεշιቸ ጦизвоֆ
Ժուщի убищο псу
Z niejakim rozbawieniem obserwowałem eskalację grzeczności wobec Andrzeja Dudy, zanim jeszcze wskazał kandydata na premiera nowego rządu. Nagle Donald Tusk zwracał się do niego grzecznie per „Panie Prezydencie”. Wraz z upływem czasu można się było spodziewać, że zacznie pisać per „Szanowny Panie Prezydencie”, a być może
Prezydent poruszał się po wąskim obszarze – między próbami zaznaczenia swojej podmiotowości a bezwzględną wiernością partii. Im bliżej wyborów, tym bliżej będzie mu do PiS. Andrzej Duda został zaprzysiężony 6 sierpnia 2015 r., ma więc za sobą już trzy z pięciu lat swojej kadencji. Przed nami jeszcze dwa lata, w tym ewentualna kampania wyborcza. Co na dziś da się powiedzieć o prezydenturze Dudy? Co przede wszystkim zapamiętamy? Najbardziej niespodziewany wybór Dotychczasowi prezydenci wygrywali wybory albo z pozycji absolutnych faworytów (Lech Wałęsa w 1990 r. czy Aleksander Kwaśniewski w 2000 r.), albo jednego z dwóch w miarę równorzędnych rywali (Kwaśniewski w 1995 r., Lech Kaczyński w 2005 r. czy Bronisław Komorowski w 2010 r.). Powiedzieć, że Andrzej Duda nie był faworytem kampanii, to nic nie powiedzieć. Na początku 2015 r. Bronisław Komorowski cieszył się 70-proc. poparciem, a o kandydacie PiS mało kto słyszał. Tylko nieliczni politolodzy (pamiętam wpis na blogu Jarosława Flisa) nieśmiało sugerowali, że potencjał wyborczy ówczesnej opozycji jest większy niż koalicji PO-PSL i z reelekcją Komorowskiego może być problem. Dominował raczej ton, którego najlepszym streszczeniem był cytat z Adama Michnika, że Komorowski może przegrać tylko, „jeśli po pijanemu przejedzie na pasach niepełnosprawną zakonnicę w ciąży”. Otworzył PiS drogę do przejęcia władzy Kampania kandydata PiS została jednak bardzo zręcznie przeprowadzona. Duda i jego sztab wykorzystali odczuwaną przez Polaków potrzebę zmiany na różnych planach: od politycznej po pokoleniową. Wykorzystali zmęczenie ośmioma latami rządów Platformy, wzmacniając je propagandowo. Zmęczenie liderami politycznymi, którzy byli na scenie politycznej od wielu lat (nie bez powodu w obu kampaniach 2015 r., prezydenckiej i parlamentarnej, Jarosław Kaczyński został głęboko schowany.). Sztab PiS odwrócił logikę kampanii: zamiast koncentrować się na ograniczonych kompetencjach i możliwościach prezydenta, prowadził ją pod hasłem generalnej zmiany w polityce, bo właśnie o to chodziło. I po zwycięstwie Dudy zwycięstwo PiS w wyborach do Sejmu było już przesądzone. Zresztą generalnie wybory prezydenckie w Polsce dyktują wyniki parlamentarnych, jeśli te drugie odbywają się w ciągu roku–półtora od pierwszych (tak było w latach 1991, 2001, 2005 czy 2011). Najbardziej niesamodzielny do tej pory Do tej pory prezydentami zostawali realni przywódcy obozów politycznych (Lech Wałęsa czy Aleksander Kwaśniewski) bądź też politycy zajmujący w nich bardzo wysokie (Lech Kaczyński) lub wysokie miejsce (Bronisław Komorowski). Pozwalało im to na mniej lub bardziej samodzielną pozycję, a w każdym razie na podmiotowość na scenie politycznej. Andrzej Duda żył swoim wyborczym sukcesem przez cały pierwszy rok, jakby nie zauważając, że formalny tytuł pierwszej osoby w państwie sam z siebie nie daje mu realnej pozycji politycznej. To wtedy do prezydenta, podpisującego ekspresowo ustawy rządu PiS, przylgnął przydomek „długopis”. Jarosław Kaczyński traktował go dalej jak niedoświadczonego, mało znaczącego działacza swojej partii. W wywiadach telewizyjnych sam Duda ożywiał się przede wszystkim, gdy jeszcze raz mógł wspomnieć o swoim wyborczym sukcesie. Trwało to aż do podwójnego weta w sprawie ustaw sądowych w lipcu 2017 r. To był moment, w którym mogło się wydawać, że prezydent spróbuje się wybić na polityczną niezależność. Że stanie się ważnym elementem obozu władzy, z którym trzeba będzie się liczyć przy podejmowaniu kluczowych decyzji. Nadzieję na odmianę polskiej prawicy i powstanie nowego, niezależnego ośrodka (jak dziś widać, dość naiwną) żywiło wielu wyborców, publicystów i polityków prawicy. Duda po lipcowych wetach wchodził jeszcze w zwarcia z politykami obozu władzy – Zbigniewem Ziobrą, Antonim Macierewiczem czy Mateuszem Morawieckim – i zazwyczaj wychodził z nich zwycięsko. Pozycji politycznej samodzielnego lidera (czy jednego z liderów) na prawicy mu to nie dało. Walczył zresztą nie o drugie–trzecie miejsce w obozie władzy (pierwsze wiadomo do kogo należy), ale bardziej o czwarte–szóste. Wydawało się zresztą, że stan „koncesjonowanej niezależności” prezydenta jest korzystny dla PiS, bo nieco rozszerza poparcie obozu władzy o bardziej centrowych wyborców. Wrócił na miejsce w szeregu? Ostatnie miesiące były politycznie dużo gorsze dla prezydenta. Poważnym ciosem była dla Dudy decyzja partii, zrealizowana przez senatorów, by utopić inicjatywę referendum konstytucyjnego. Sam pomysł był zresztą fatalny, lecz Jarosław Kaczyński wykorzystał go do pokazania prezydentowi miejsca w szeregu. Kwietniowe weto Dudy do ustawy degradacyjnej zostało w dużej części partii odebrane negatywnie. Po ustawie degradacyjnej Duda wrócił do posłusznego żyrowania pomysłów PiS, z demolką Sądu Najwyższego na czele. To szczególnie istotne, bo w ustroju państwa prezydent jest umocowany jako strażnik konstytucji. Podobnie jak na początku kadencji, przy przejmowaniu przez PiS Trybunału Konstytucyjnego, także przy kolejnych ustawach sądowych prezydent zachował rolę notariusza obozu władzy. Podobnie było z fatalną, styczniową nowelizacją ustawy o IPN, która zachwiała polskimi relacjami z Izraelem, USA i Ukrainą. Teraz ordynacja Kolejnym testem samodzielności prezydenta będzie podpis pod uchwaloną już nowelizacją ordynacji do Parlamentu Europejskiego. PiS na niej zależy, bo w założeniu ma poważnie zwiększyć liczbę mandatów (a przy okazji wpływy do kasy, bo europosłowie są dobrze wynagradzani i dzielą się pensjami z partią). Z drugiej strony padają wobec niej poważne zarzuty, przede wszystkim dyskryminacji partii małych i średnich – realny próg wyborczy może sięgnąć kilkunastu procent, eliminując wszystkie ugrupowania poza PiS i PO. Obóz władzy może więc przy okazji przetestować, czy partie opozycji mają zdolność do współpracy (np. wystawienia wspólnych list). Weto może kusić prezydenta, bo pozwoliłoby mu na ponowne zaznaczenie samodzielności. Namawia go do tego szczególnie Paweł Kukiz – dla jego ugrupowania nowa ordynacja jest szczególnie niekorzystna. Z drugiej strony do wyborów prezydenckich zostało już mniej niż dwa lata i Duda może nie chcieć wchodzić w konflikt z PiS. Ma świadomość, ze bez partyjnych pieniędzy i aparatu nie ma szans na reelekcję, nawet jeśli wciąż utrzymuje wysokie poparcie w sondażach. Z tego powodu prezydent pozwoli sobie na weto wyłącznie wtedy, gdy się okaże, ze dla partii ta kwestia nie ma kluczowego znaczenia i przed wyborami prezydenckimi zdąży się jeszcze do niej ponownie zbliżyć. Przez najbliższe dwa lata prezydent będzie się poruszał na bardzo wąskim obszarze: między, choćby symbolicznym, zaznaczaniem swojej odrębności a podległością partii, bez której nie ma co marzyć o ponownym wyborze w 2020 r.
Posted January 28, 2005. Wad i zalet jest dużo aby wypisać wszytkie, z astami mam kontak już od 3 lat i troche wiedzy posiadam ;). Tak więc zaczynając od plusów : + jest wspaniałym towarzyszem całej rodziny. + pocieszy w każdej sytuacji, nie wiem jak ale wyczówa nastrój właściciela. + zero agresji do człowieka ( są wyjątki
Piłkarze zielonogórskiego Lecha Sulmy zajęli wysokie, trzecie miejsce w grupie śląskiej. Przed sezonem wszyscy wzięliby tę lokatę w ciemno. Jednak po wspaniałej jesieni musiał pozostać pewien niedosyt. Grali wiosnąBramkarze: Robert Kitowicz (rocznik 1974) - 13 meczów (12 w pełnym wymiarze czasowym), Mirosław Kasprzak (83) - 2 (1), Andrzej Solecki (83) - 1(1); obrońcy: Przemysław Olejnik (76) - 9 (6), Przemysław Adamczak (80) - 13 (13), Wojciech Winograd (72) - 14 (14), Paweł Wojciechowski (84) - 7 (5), Piotr Czerniawski (72) - 12 (3) - 2 bramki; pomocnicy: Wojciech Pochylski (75) - 12 (8), Tomasz Iwanowski (76) - 14 (12) - 3, Łukasz Juszkiewicz (83) - 10 (4), Tomasz Malinowski (80) - 14 (7), Arkadiusz Jarymowicz (77) - 13 (8) - 1, Krzysztof Cierniak (78) - 2 (1), Piotr Domagała (82) - 10 (1), Janusz Bandosz (79) - 13 (2); napastnicy: Maciej Wysocki (78) - 14 (7) - 2, Radosław Bugaj (78) - 11 (8) - 1, Bartosz Cal (81) - 11 (7) - 1, Mariusz Ekiert (80) - 6 (1) - 1, Michał Kroczek (83) - 9 (1) - pierwszej rundzie drużyna prezentowała piękny, radosny futbol, grała ofensywnie, walczyła do końca i zasłużenie została mistrzem jesieni. Plusy i minusyWiosną prezentowała już mniej radosny futbol. Gra nie była już tak ładna, mecze nudniejsze, a zwycięstwa wymęczone. Mimo tego zielonogórzanie prawie do końca walczyli o awans. Ten fakt to na pewno plusy wiosny. Do minusów, oprócz mniej widowiskowej gry zaliczyć można przegrany mecz w Gliwicach z Piastem wokół którego narosło wiele kontrowersji, Szkoda, że szefostwo klubu nie starało się wyjaśnić jak tam w Gliwicach było i czemu niektórzy piłkarze nagle spisali się znacznie gorzej niż zwykle.... Kilku zawodników znacznie obniżyło lokaty. Jak się wydaje, nie można mieć większych pretensji do obrońców, a bardzo udanie wypadł Robert Kitowicz, który w kilku meczach uratował zespołowi wynik. Kibiców jak na lekarstwoBolączką klubu w odróżnieniu od innych lubuskich zespołów trzecioligowych jest brak fanów na trybunach. O ile w ostatnich meczach jesieni rozczarowani do futbolu zielonogórscy kibice zaczęli przychodzić na stadion (ponad tysiąc widzów w listopadowych meczach z Piastem i Górnikiem MK), o tyle pierwsze wiosenne zremisowane albo wygrane po słabej grze mecze, znów odstraszyły kibiców. Pod koniec rundy wiosennej ówczesnego wicelidera znów oglądało około 300 osób, a więc tych którzy przyjdą zawsze, w każdych warunkach i niezależnie od ligi. Wiosna nie sprzyjała budowaniu więzi miedzy zespołem i kibicami, a przecież szczególnie w Zielonej Górze po latach radosnej twórczości działaczy są one nadwątlone. To był dobry sezon- Ten sezon był dla nas bardzo udany - powiedział trener Marek Czerniawski. - Owszem, wiosną może nie graliśmy tak efektownie jak jesienią. Jednak wiosna rządzi się swoimi prawami, a my w starciu z takimi potentatami jak Piast, czy Zagłębie mieliśmy małe szanse. Do tego dodajmy jeszcze kontuzje Cierniaka, Borowskiego, Pochylskiego, Juszkiewicza czy Bugaja i będziemy mieli odpowiedź czemu graliśmy mniej efektownie. Trzecie miejsce to sukces naszego zespołu. Zbieraliśmy zewsząd opinie, że jesteśmy najlepiej technicznie grającym zespołem. To bardzo miłe. Sukcesem jest też wprowadzenie do kadry do lat 20 aż trzech zawodników. To znakomity przykład dla pozostałych. Pokazuje, że także z Zielonej Góry można trafić do kadry. Co dalej? Trudno powiedzieć. Działacze postanowią jaki będzie budżet. W zależności od niego będziemy robić plany. Niezależnie od tego co postanowią szefowie Lecha Sulmy mnie interesuje tylko czołówka tabeli i granie o najwyższe lokaty. Przeciętność, walka w środku stawki? To nie dla mnie. Chcę to wpoić swoim zawodnikom. Trudno mi mówić o personaliach. Na pewno może ktoś odejść. Naszymi kadrowiczami z U-21 interesują się pierwszoligowe kluby, być może z kogoś sami zrezygnujemy. Cieszę się ze współpracy z LSPM i UKP. To bardzo dobry prognostyk dla naszego klubu i zielonogórskiego futbolu. Reasumując. Mogę być zadowolony z postawy swego zespołu w trzeciej Nie gorzej, a może jeszcze lepiejTyle trener. Trudno się nie zgodzić z jego oceną. Szkoleniowcowi zapewne nie wypadało mówić o sobie, ale te rozgrywki to też jego duży sukces. Przecież debiutował i wielu uważało, że sobie może nie poradzić. Dał radę, stworzył dobry walczący i nieźle rozumiejący się zespół. I choć trzy ostatnie kolejki (zaledwie jeden zdobyty punkt) obniżyły nieco ocenę, nie sposób nie stwierdzić, że sezon 2002/2003 był udany. Miejmy nadzieję, że w kolejnym zespół pod wodzą M. Czerniawskiego nie tylko nie obniży lotów ale będzie jeszcze lepszy.
Plusy i minusy gry jako Dark Urge w Baldur’s Gate 3 Zrzut ekranu autorstwa GameSkinny 1. Ze względu na: Unikalne przerywniki filmowe. Pierwszą zaletą gry Dark Urge jest to, że tło sprawia, że jesteś bardziej połączony ze światem gry Faerûn i otaczającymi cię postaciami.
Wizyta Dudy u Trumpa. Sukces czy wielka klapa i upokorzenie? Data utworzenia: 20 września 2018, 4:33. Oceny wizyty Andrzeja Dudy (46 l.) w Białym Domu budzą skrajne emocje. Zwolennicy prezydenta cieszą się z efektów spotkania z Donaldem Trumpem (72 l.), a przeciwnicy bezlitośnie je krytykują, wytykając nieskuteczność polskiej dyplomacji. Spotkanie w Gabinecie Owalnym we wtorkowe popołudnie czasu amerykańskiego trwało ponad 2 godziny, czyli 40 minut dłużej niż zaplanowano. Ale czy dłużej znaczy lepiej? Podpisano wspólną deklarację o strategicznym partnerstwie obu krajów. Ale co ona oznacza? Co zostanie z tej wizyty, gdy opadną emocje towarzyszące jej po obu stronach politycznego sporu w Polsce? Trump – Duda. Plusy i minusy Foto: @realDonaldTrump / Twitter Zielona światło dla amerykańskiej bazy w Polsce Andrzej Duda (46 l.) uzyskał zapewnienie, że temat stałych amerykańskich baz wojskowych w naszym kraju zostanie potraktowany poważnie. Polska dyplomacja przygotowała na tę okazję kilka sztuczek, które przybliżają nas do osiągnięcia strategicznego celu. Po pierwsze, celnie wzięto Donalda Trumpa (72 l.) za biznesmena – amerykański prezydent chce, aby państwa zainteresowane ochroną amerykańską płaciły za nią. Polska delegacja potraktowała to poważnie, wysyłając sygnały, że możemy negocjować stawkę. – Stany Zjednoczone wydają w tej dziedzinie ogromne pieniądze. To brzemię finansowe powinniśmy podzielić w sposób bardziej sprawiedliwy – tłumaczył Trump na konferencji z proponowała 2 mld dolarów, teraz ponoć zadeklarowała zwiększenie tej kwoty. Dla porównania: Niemcy na ogromnej bazie US Army w Ramstein zarabiają miliard dolarów rocznie...Polskie służby dyplomatyczne znakomicie wykorzystały też inną słabość Trumpa – jego uwielbienie dla samego siebie. Deklaracja, że polską bazę – gdy ta już będzie – nazwiemy „Fort Trump”, wyraźnie spodobała się prezydentowi USA i była szeroko komentowana w mediach za oceanem. Jednak decyzję o utworzeniu bazy podejmie Kongres. A ten uwielbienia dla Trumpa nie ma od dawna... Prezydent upokorzony przez Trumpa Zdjęcie Andrzeja Dudy, który na stojąco, z boku rozpartego w fotelu Trumpa, podpisuje deklarację współpracy, opublikował prezydent USA na swoim Twitterze. Fakt, że doszło do takiej sytuacji to ewidentny błąd naszej delegacji. Wiadomo, że w Gabinecie Owalnym jest jedno biurko i jeden fotel. Nikt nie podpisuje tam dwustronnych deklaracji, bo te wymagają równej pozycji. A tak Duda wygląda jak petent. W dodatku zadowolony z siebie... Z kolei na konferencji prasowej Trump ostro krytykował UE. – Staliśmy się skarbonką dla całego świata. Zdzierają z nas Chiny, zdziera z nas, pan wybaczy panie prezydencie, Unia Europejska, której jesteście częścią – mówił Trump. A Duda odparł, że... rozumie postawę i oczekiwania Trumpa. Zobacz także Bez sankcji za Nordstream Andrzej Duda jechał do Waszyngtonu po jasną deklarację i potępienie budowy gazociągu Nord Stream 2. Ba, jest przekonany, że ją uzyskał. Poświęcił temu połowę swojego wywiadu udzielonego we wtorek wieczorem TVP. Tyle że fakty są zupełnie inne. W odpowiedzi na pytanie amerykańskiego dziennikarza Trump... wycofał się z deklaracji o sankcjach dla firm, które będą budować Nordstream 2! Jego słowa z zadowoleniem przytoczyły media w Rosji. Oznaczają, że USA nie spróbują nawet blokować budowy nowego gazociągu Gazpromu do Niemiec. Deklaracja bez konkretów „Polska i Stany Zjednoczone zobowiązują się do rozważenia wariantów wzmocnienia militarnej roli Stanów Zjednoczonych w Polsce. W toku wzmożonych konsultacji dokonamy analizy wykonalności tej koncepcji” – to fragment dokumentu podpisanego przez prezydentów Polski i USA. Deklaracja miała być uzupełnieniem podobnego dokumentu zawartego w 2008 r. przez ówczesnych szefów dyplomacji – Condoleezę Rice i Radosława Sikorskiego. Tyle że to ta nowa deklaracja miała być przełomowa. A zawiera mniej konkretów niż ta sprzed dekady... Tam była mowa choćby o powołaniu konkretnych zespołów ekspertów do konkretnych spraw. Tu są ogólniki. Jeden szczegół na tym zdjęciu wzbudził oburzenie. Też to widzisz? Prezydent Duda chce wybudować w Polsce "Fort Trump" /7 Trump – Duda. Plusy i minusy Jakub Szymczuk/KPRP / Materiały prasowe Po podpisaniu deklaracji o współpracy /7 Trump – Duda. Plusy i minusy Przemysław Gryń / Amerykańska baza w Polsce coraz bliżej /7 Trump – Duda. Plusy i minusy Jakub Szymczuk/KPRP / Materiały prasowe Spotkanie całej delegacji /7 Trump – Duda. Plusy i minusy @realDonaldTrump / Twitter To zdjęcie wywołało wiele kontrowersji /7 Trump – Duda. Plusy i minusy Nord Stream AG / Materiały prasowe Duda liczył na jasną deklaracje w sprawie Nord Stream 2 /7 Trump – Duda. Plusy i minusy Jim WATSON / AFP Konferencja prasowa /7 Trump – Duda. Plusy i minusy Tasos Katopodis/UPI / ABACAPRESS Andrzej Duda i Donald Trump Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
Mam dla Andrzeja Dudy dużo sympatii. 20 . Tygodnik Wprost Wydanie: 21/2016 (1737) Spis treści; Archiwum wydań
Opublikowano: 2020-06-29 11:34: Dział: Polityka Karczewski: Przed nami praca i dużo pokory. Cała kampania Andrzeja Dudy była fair. Musimy pokazywać wady rywala Polityka opublikowano: 2020-06-29 11:34: Stanisław Karczewski / autor: fratria Cała kampania wyborcza, która była prowadzona przez Andrzeja Dudę, była kampanią fair - podkreślił na antenie radia RMF FM senator Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Karczewski. Jak dodał, teraz trzeba pokazać wady rywala, jednak nie chodzi o brudny przekaz, a o faktyczny przekaz. CZYTAJ TAKŻE: RELACJA. Wybory prezydenckie 2020. Znamy pierwsze dane PKW: Andrzej Duda - 45,24 proc.; Rafał Trzaskowski - 28,29 proc. Polonia w USA opowiedziała się w większości za Andrzejem Dudą! Gdzie wygrał? W których miastach zwyciężył Trzaskowski? SPRAWDŹ SONDAŻ. Prezydent Duda faworytem w II turze. Pokazują to badania dla TVP i TVN. Przewaga nad Trzaskowskim jest jednak niewielka Wyniki pierwszej tury W ocenie senatora PiS Stanisława Karczewskiego „jest dobrze”. Jest dobrze. Przed nami jest praca, praca i jeszcze raz praca, dużo pokory. Będziemy zabiegali o wszystkich wyborców — zapewnił Stanisław Karczewski. Wyborcy Roberta Biedronia doceniają to, co zrobiliśmy, te reformy prospołeczne. Myślę, że również wyborcy Szymona Hołowni w jakiejś części oddadzą głos na Andrzeja Dudę — ocenił polityk podkreślając, że w tej chwili „hejt nie jest w cenie”. wkt/RMF FM W związku z problemami z dystrybucją drukowanej wersji tygodnika „Sieci” (zamykane punkty sprzedaży, ograniczona mobilność społeczna) zwracamy się do państwa z uprzejmą prośbą o wsparcie i zakup prenumeraty elektronicznej - teraz w wyjątkowo korzystnej cenie! Z góry dziękujemy! Publikacja dostępna na stronie:
W meble za 600 tysięcy. Łóżko za 3 tys. i szezlongi za 2 tys. zł każdy. Nowe meble w prezydenckiej rezydencji. Teraz okazuje się, że zmiany dotyczą także wnętrza prezydenckiej willi. Zdecydowano o zakupie nowych mebli. Willa Andrzeja Dudy ma dzięki nim nabrać "wyjątkowego charakteru".
— Moim zdaniem ten projekt to przykład poszukiwania rozwiązania politycznego, a nie praktycznego i merytorycznego — mówi szef sejmowej komisji zdrowia z PiS Projekt zaczął umierać krótko po tym, gdy został złożony w Sejmie Z informacji Onetu wynika też, że pierwotny pomysł był inny niż ten prezydencki i zrodził się w Kancelarii Premiera. Miała powstać ustawa wyliczająca konkretne przypadki wad płodu, których stwierdzenie pozwoliłoby na przerwanie ciąży. KPRM ubiegł jednak prezydent — Nie trzeba specjalnych uregulowań prawnych. Ochrona zdrowia i życia matki jest przesłanką obowiązującą i nic się nie zmieniło — mówi poseł PiS Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej "Wyrok zapadł dawno" Nasz rozmówca z PiS nie chce wypowiadać się pod nazwiskiem. To osoba, która dobrze zna kulisy wydarzeń sprzed roku. – Z całym szacunkiem dla pana prezydenta, ale ten projekt realnie nic nie zmieniał na plus, a jedynie jeszcze bardziej komplikował cały problem. Wyrok na ten pomysł, o ile wiem, zapadł już na samym początku. Czyli rok temu – słyszymy. Kolejność wydarzeń była następująca. 22 października 2020 r. trybunał Julii Przyłębskiej wydaje wyrok dotyczący aborcji. Likwiduje możliwość przerywania ciąży ze względu na trwałe i nieodwracalne uszkodzenie płodu. Decyzja wywołuje masowe protesty w całym kraju. Na ulice wylegają tysiące ludzi nie tylko w dużych miastach, ale i małych miejscowościach. 28 października w Polsat News występuje prezydent Andrzej Duda. Mówi, że z wyroku na początku się ucieszył, ale jednocześnie, że spodziewał się, iż "trybunał zostawi czas na to, by przepisy zostały doprecyzowane". Zapewnia, że "rozumie protestujące kobiety". Głos zabiera też Agata Kornhauser-Duda: - Czy każdy jest zdolny do heroizmu? Czy kobiety muszą być zmuszane do heroizmu? Mam tutaj wątpliwości – stwierdza żona prezydenta. Swój wpis na ten temat zamieszcza nawet Kinga Duda, córka pary prezydenckiej: "Wierzę, że zgodnie z moimi osobistymi przekonaniami, ja nie zdecydowałabym się na przerwanie ciąży. Nie uważam jednak, że inne kobiety mają myśleć i działać w taki sam sposób jak ja. Każdy człowiek ma wolną wolę" – pisze. Andrzej Duda 30 października 2020 r. składa w Sejmie swój – jak mówi – kompromisowy projekt, który ma łagodzić skutki wyroku TK. Zgodnie z tą inicjatywą, aborcja byłaby możliwa w przypadku wystąpienia tzw. wad letalnych (ciężkie zaburzenia rozwojowe, które pośrednio lub bezpośrednio prowadzą do śmierci płodu lub noworodka). Przerwanie ciąży w tym wariancie nie byłoby możliwe w przypadku wystąpienia innych wad rozwojowych, np. zespołu Downa. 3 listopada marszałek Sejmu kieruje projekt do pierwszego czytania w komisjach sprawiedliwości i praw człowieka, a także w komisji zdrowia. Zapomniany projekt Od tego czasu w sprawie nic się nie wydarzyło. Dzwonimy do przewodniczącego komisji zdrowia Tomasza Latosa z PiS. Poseł przypomina, że ze względu na przepisy pandemiczne, to marszałek Witek przez kilka miesięcy decydowała o zwołaniu posiedzeń komisji. Od kilku miesięcy jednak to ich szefowie z powrotem mają wolną rękę. – Proszę pamiętać, że tutaj dwie komisje muszą skoordynować swoje prace. Poruszamy tutaj istotne kwestie prawne, zatem udział komisji sprawiedliwości jest jak najbardziej uzasadniony – tłumaczy Latos. Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo Z jego słów można jednak wysnuć wniosek, że nie jest entuzjastą prezydenckich zmian. – Moim zdaniem ten projekt to przykład poszukiwania rozwiązania politycznego, a nie praktycznego i merytorycznego. Bo w praktyce wciąż obowiązuje przepis, iż bezwzględnie chronione jest życie i zdrowie kobiety. I to moim zdaniem jest wystarczające. Nic się tutaj nie zmieniło – słyszymy od posła PiS. Podobnie uważa przewodniczący komisji sprawiedliwości, poseł Marek Ast (również z PiS). – Stan prawny, który jest, nie wyklucza aborcji ze względu na ochronę życia i zdrowia kobiety. Być może jest potrzebne jakieś doprecyzowanie, ale to już jest kwestia dyskusji. Jeśli odbyłoby się posiedzenie komisji, byłaby szansa przeanalizowania, czy prezydenckie zmiany są potrzebne, czy można je ewentualnie poprawić – przekonuje parlamentarzysta. Ast zrzuca jednak odpowiedzialność na Latosa: – Wiodąca tu jest komisja zdrowia, a nie komisja sprawiedliwości. Jeśli z tamtej strony będzie jakaś propozycja, to na pewno uzgodnimy odpowiedni termin. Potrzebujemy przede wszystkim ekspertyz dotyczących sfery medycznej. Zatem czekamy na sygnał – stwierdza. Tyle że ekspertyzy były zamówione już rok temu. Zrobił to wspomniany przewodniczący komisji zdrowia. Eksperci Biura Analiz Sejmowych ostatecznie jednak odmówili, zasłaniając się wówczas brakiem publikacji wyroku TK i uzasadnienia. Mimo iż wyrok wraz z uzasadnieniem został opublikowany 27 stycznia tego roku, opinie nie powstały. Sprawa umiera Ale sprawa zaczęła umierać już wcześniej. 21 grudnia 2020 r. Ryszard Terlecki mówił w Sejmie: – Uważam, że Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął wątpliwości, więc już nie jest potrzebny dodatkowy element w postaci tej ustawy, ale poczekamy na orzeczenie, na jego opublikowanie – stwierdził. Z informacji Onetu wynika też, że pierwotny pomysł był inny niż ten prezydencki i zrodził się – jak twierdzą nasi informatorzy – w Kancelarii Premiera. Miała powstać ustawa wyliczająca konkretne przypadki wad płodu, których stwierdzenie pozwoliłoby na przerwanie ciąży. KPRM ubiegł jednak prezydent, który złożył w Sejmie swój projekt. Szybko jednak okazało się, że inicjatywa nie znajdzie większości w klubie PiS dlatego, że proponowane przez Dudę przepisy zostały uznane za zbyt ogólne. Poza tym do Jarosława Kaczyńskiego zaczęli pielgrzymować ultrakonserwatywni parlamentarzyści PiS, którzy sprzeciwiali się jakiemukolwiek rozmywaniu wyroku. Te głosy były żywe również po jego publikacji. – Moim zdaniem uzasadnienie jest sprzeczne z wyrokiem. Każdy będzie mógł interpretować orzeczenie jak chce – mówi nam wtedy parlamentarzysta PiS bliski aktywnej w partii grupie pro-life. Jeszcze wcześniej środowiska antyaborcyjne przypuściły atak na Andrzeja Dudę za jego projekt. "W ciągu ostatnich 30 lat żaden polski polityk nie zawiódł swoich wyborców tak dalece i w sposób tak haniebny jak Andrzej Duda" - napisali w liście do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego członkowie Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, którego treść została opublikowana na stronie internetowej Radia Maryja. Takie głosy sprawiły, że na Nowogrodzkiej zapadła decyzja, by nie grzęznąć w długim i żmudnym, a nade wszystko ryzykownym procesie legislacyjnym w parlamencie. Stąd wybór wariantu z tak napisanym uzasadnieniem wyroku TK, które pozwoliłoby na pozostawienie pewnej furtki. Sygnał do takiej korekty dał pod koniec ubiegłego roku sam Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej”, w którym na pytanie o legalność aborcji w przypadku stwierdzenia wady letalnej stwierdził: – To jest sprawa do dyskusji, ale to raczej należy do tego przepisu, którego nie uchylono, mówiącego o zagrożeniu dla życia i zdrowia matki – powiedział prezes PiS. W tym samym wywiadzie dał do zrozumienia, że sejmowej większości dla pomysłu Andrzeja Dudy nie będzie. - Ten projekt to była akcja reklamowa pana prezydenta. Jak widać, nawet on sam nie miał zapału do tej inicjatywy - słyszymy dziś w PiS. Kancelaria Prezydenta: Projekt? Jaki projekt? Już w marcu tego roku ówczesny rzecznik prezydenta nie wykazywał specjalnego zainteresowania tematem: – Parlament pochyla się nad inicjatywami prezydenckimi w sposób, jaki uważa za stosowny. To wyłączna kompetencja Sejmu, kiedy rozpoczyna pracę nad poszczególnymi projektami ustaw – powiedział Błażej Spychalski w Radiu Plus. Tydzień temu w programie "Kawa na ławę" w TVN24 pytany o tę sprawę był prezydencki doradca Paweł Sałek: – To już trzeba byłoby zapytać stronę parlamentarną – odbił piłeczkę. Przekonywał też, że "pan prezydent nie jest członkiem obozu rządzącego". Zaznaczył, że Andrzej Duda odszedł z PiS-u, gdy objął urząd głowy państwa. Dodał, że "prezydent ma gruntowane poglądy w zakresie ochrony życia ludzkiego". Kancelaria Prezydenta nie odpowiedziała na pytania Onetu. Pytamy posła PiS, czy po tym, co wydarzyło się w Pszczynie, temat zmian w prawie nie powinien jednak wrócić. – Nie trzeba specjalnych uregulowań prawnych. Ochrona zdrowia i życia matki jest przesłanką obowiązującą i nic się tu nie zmieniło. Przecież gdyby ktoś dokonał usunięcia ciąży z wadą na podstawie przesłanki o ochronie życia i zdrowia matki, to wyobraża pan sobie, że jakikolwiek sąd by go za to skazał? – słyszymy. Kiedy pytamy naszego rozmówcę o "efekt mrożący", czyli obawę lekarzy o stosowanie obecnych przepisów, odpowiada: – Zawsze będą lekarze, którzy czymś się będą zasłaniać. Cieszymy się, że jesteś z nami. Zapisz się na newsletter Onetu, aby otrzymywać od nas najbardziej wartościowe treści. (mba)
ገջዒвевυш икрխщևн υгуроцυ
Брωрсօвε утроρуջ жևմеዖուрс
Аቨስтвиገ иβሜр
Ռонен ψաፍ
Юቨиዶозвехሣ ጣ
Ըነюзи ехяγе
Ослиռխլаπ цоπօз оዮа
Олаአоբа зи
Շማንεኼаглե ሶռяч
ሥոмуዧεሞ մ оփ
Ιδетвуթըኧ оξуд
Думቯф φаሚуጽешዳ
Учևфи ኪሿαб вεпуй
Ωውևጴефибዝ васкጅμеቆελ срաпсሄዧαጌ
Խհотос рህцепюг ик
Стуβιስ ծя
aveja. Jeśli jesteś zdolna i myślisz o studiach, a są to poważne myśli i masz zamiar bardzo się starać, żeby się dostać na te studia, wybierz liceum. Skończysz je w 3 lata, zdasz maturę i pójdziesz na wymarzone studia. Tylko te studia też musisz wybrać jakieś konkretne, po których będziesz miała szansę znaleźć pracę.
Plusy i minusy ustawy o obronie ojczyzny. Pytamy ekspertów i wojskowych Sejm pracuje nad rządową ustawą o obronie ojczyzny, która wprowadza zmiany w organizacji i finansowaniu armii. Opozycja i doświadczeni generałowie nie mówią „nie”, ale zgłaszają uwagi. O ustawie mówią nam generałowie Mieczysław Gocuł i Mirosław Różański oraz b. szef MON Janusz Zemke Pracę dla ustawą Sejm zaczął w czwartek 3 marca. Podczas debaty żadna partia nie wyraziła sprzeciwu wobec projektu, obecnie prace nad ustawą toczą się w sejmowej komisji obrony. Rząd projekt ustawy o obronie ojczyzny przyjął 22 lutego 2022 roku, a już trzy dni później projekt był miał już w Sejmie nadany numer druku. Z uwagi na wojnę w Ukrainie o pilne przyjęcie ustawy prosił prezydent Andrzej Duda. W podobnym tonie wypowiadał się lider PO Donald Tusk, który mówił, że ustawa powinna być uchwalona przez aklamację. Ale pod warunkiem, że będzie to „mądra i dobra ustawa”. Rządowy projekt jest bardzo obszerny. To aż 521 stron! Same przepisy liczą 449 stron. Posłowie będą mieli mało czasu na analizę zmian i skutków, jakie ona wywoła. Tym bardziej, że zmienia się szereg przepisów w innych ustawach, uchyla się też aż 14 ustaw, które regulowały kwestie objęte obecną ustawą. Poza tym wiele szczegółowych kwestii ma być uregulowanych potem w rozporządzeniach Rady Ministrów i Ministra Obrony Narodowej. A są głosy – nie tylko Tuska – że rządowy projekt zawiera nie tylko dobre rozwiązania, ale też negatywne, z których trzeba w obecnej sytuacji zrezygnować lub je poprawić. Mówi o tym były minister obrony narodowej w rządzie SLD w latach 2001-2005 Janusz Zemke, były Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych w latach 2015-2016 generał broni Mirosław Różański, były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w latach 2013-2017 generał Mieczysław Gocuł. Ich opinie zamieszczamy w dalszej części tekstu. Do rządowego projektu liczne, krytyczne uwagi zgłosiły nawet podległe PiSministerstwa, w szczególności finansów, czy koordynator służb specjalnych i minister zdrowia. Też piszemy o nich w dalszej części tekstu. PiS armię widzi wielką Rządowy projekt był w założeniu odpowiedzią PiS na wzrost napięć na wschodniej granicy, jest procedowany w momencie imperialnej agresji Rosji na Ukrainę. Założenia ustawy zostały ogłoszone w październiku 2021 roku przez Jarosława Kaczyńskiego (prezes PiS jest też wicepremierem odpowiedzialnym za bezpieczeństwo narodowe) i szefa MON Mariusza Błaszczaka. Wojna na Ukrainie przyspieszyła przyjęcie projektu przez rząd i skierowanie go do Sejmu. Opozycja dopiero teraz może zgłosić do niego uwagi. Generalnie pomysł Kaczyńskiego i Błaszczaka jest taki, że licząca dziś 144 tysiące żołnierzy armia ma być dwa razy większa. Dziś służy 111,5 tysięcy żołnierzy zawodowych i 32 tysiące w Wojskach Obrony Terytorialnej. A ma być 250 tys. żołnierzy zawodowych i 50 tysięcy w WOT. W tym celu ustawa zawiera dodatkowe zachęty finansowe i socjalne by przyciągnąć do wojska mężczyzn. Nowo wstępujący ochotnik – bo na takich liczy rząd – z najniższym stopniem szeregowego, ma dostawać na początek ok. 4 tysiące złotych brutto. Dla służących dłużej w armii, a rozważających przejście do cywila lub na emeryturę, będą dodatki motywacyjne do 2,5 tys. złotych. Rząd chce też ściągnąć do armii studentów specjalistycznych kierunków. Proponuje im szkolenia w Legii Akademickiej, a nawet stypendia na sfinansowanie studiów, które będzie trzeba potem odpracować pięcioletnią służbą w wojsku. Żołnierze mają też leczyć się bez kolejki w placówkach w podległych Ministerstwu Obrony Narodowej. Co wywołało sprzeciw Ministra Zdrowia, który przypomniał, że w Polsce jest równy dostęp do leczenia. Ustawa nie przewiduje przywrócenia powszechnego poboru, ale zakłada przepisy o obowiązkowej służbie wojskowej. Rząd z tych przepisów będzie mógł skorzystać w sytuacjach kryzysowych. Projekt przewiduje też powstanie nowego rodzaju wojsk do zwalczania cyberprzestępczości. Do tej formacji łatwiej będzie się dostać, bo jej głównym zadaniem będzie działalność w internecie. Wraz z podwojeniem stanu liczebnego wojska, rząd chce też zwiększyć wydatki na armię oraz na jej modernizację. W 2021 roku z budżetu na wojsko wydano 2,2 procent polskiego PKB, czyli 51,8 miliardów złotych. Rząd proponuje, by ten wskaźnik podnieść do 2,5 procent PKB już w 2024 roku. Czyli przy dzisiejszych wskaźnikach ekonomicznych byłoby to 65,5 miliarda rocznie. Jednak podczas debaty sejmowej w czwartek 3 marca, wicepremier Kaczyński już zapowiedział, że zostanie złożona poprawka, wedle której wydatki wojskowe mają wynieść 3 proc. PKB już w przyszłym roku. Wydatki budżetowe nie będą jedyne. Rząd chce dofinansować armię sprzedażą udziałów w spółkach przemysłu obronnego, ale przede wszystkim chce utworzyć specjalny Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Fundusz ma działać przy Banku Gospodarstwa Krajowego. Fundusz ma wesprzeć modernizację wojska i ma być zasilany środkami ze sprzedaży obligacji (może je emitować BGK) i papierów wartościowych, darowiznami, spadkami, czy środkami ze sprzedaży zbędnego mienia wojskowego. Rozliczenia z funduszem będzie prowadził minister obrony narodowej i to on będzie akceptował wydatki. Projekt ustawy przewiduje jeszcze jedną możliwość, która ma pomóc modernizować armię. Przez kilka państwowych podmiotów jak Agencja Rozwoju Przemysłu, Polski Fundusz Rozwoju, czy spółki obronne, wojsko będzie mogła brać sprzęt w leasing. Zgodę na to będzie dawać minister obrony narodowej. Eksperci krytykują formułę Funduszu, bo jego wydatki będą poza kontrolą parlamentu. Więcej władzy WOT, wojsko zajrzy do danych obywateli Rządowy projekt wzmacnia pozycję Wojsk Obrony Terytorialnej. Ma być ich więcej i nadal będą podlegać nie pod dowództwo armii, tylko pod ministra obrony narodowej. WOT dostanie też nowe uprawnienia do koordynowania zarządzania kryzysowego. Dla przykładu. Jeśli powtórzy się kryzys uchodźczy na granicy, to WOT będzie kierował zabezpieczeniem granicy. Podobnie będzie przy walce ze skutkami kataklizmów. Eksperci krytykują to rozwiązanie, bo to formacja bez doświadczenia w kierowaniu zawodowymi jednostkami wojskowymi, które będą brać udział w takich akcjach. Wskazuje się, że wzmacniane WOT zaczyna upodabniać się do jednostki nadwiślańskiej, która podlegała pod MSWiA. Ta jednostka była traktowana jako wojska wewnętrzne, do dyspozycji rządu. Została rozwiązana w 2001 roku. Najwięcej emocji wojskowych ekspertów budzi pomysł likwidacji obecnych wojewódzkich sztabów wojskowych i 56 wojskowych komend uzupełnień (WKU). Zajmują się one rekrutacją do wojska. Ma je zastąpić Szef Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji oraz 16 centrów regionalnych. Rząd przekonuje, że ma to usprawnić rekrutację do wojska. Ale eksperci uważają, że robienie teraz tak dużej reorganizacji wywoła chaos. Są spekulacje, że w ten sposób zwolni się baza lokalowa i infrastruktura zajmowana dziś przez WKU, która będzie mogła być przekazana WOT. W projekcie ustawy znajdują się też ogólne zapisy, które rodzą ryzyko nadużyć. Na przykład artykuł 10 daje „organom wojskowym” prawo do przetwarzania danych obywateli uzyskanych „ze zbiorów danych prowadzonych przez inne służby, instytucje państwowe oraz organy władzy publicznej”. Wojsko te dane może pozyskiwać niejawnie za pomocą łącz internetowych, bez konieczności składania wniosku. Nie będzie problemu jeśli pozyska tylko dane na potrzeby prowadzenia ewidencji wojskowej, w której są dane poborowych, czy rezerwistów. Ale wątpliwości ma nawet koordynator służb specjalnych. W jego imieniu uwagi złożył Stanisław Żaryn, który ostrzega, ze przepis jest zbyt ogólny i daje wojsku szerokie uprawnienia. „W świetle tego przepisu mogą one żądać przekazania dosłownie każdej informacji przez dosłownie każdy podmiot publiczny. Przy czym obowiązek ten nie jest ograniczony żadnymi warunkami ani faktycznymi ani prawnymi” – ostrzega Żaryn w piśmie, jakie złożył w ramach uzgodnień rządowego projektu. Dodaje: „Przepis nie wskazuje, iż uprawnienie to będzie realizowane wyłącznie w ramach zdefiniowanych zadań organów wojskowych, a w konsekwencji jest on nad wyraz ogólny. Nie stawia on także żadnych wymogów po stronie organów wojskowych, które powinny zostać spełnione aby można było żądać przekazania stosownych informacji”. Żaryn ostrzega, że w ten sposób wojsko będzie mogło żądać wrażliwych informacji np. od wywiadu, nie tłumacząc, po co one są mu potrzebne. Kto będzie współpracował z wojskiem? Ustawa reguluje też współpracę z organizacjami pro-obronnymi. MON będzie mógł podpisać z nimi umowę na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa państwa. A ich członkowie będą mogli przejść 28 dniowe szkolenie i przejść po tym szkoleniu do aktywnej rezerwy. Wojsko będzie mogło też tym organizacjom udostępniać swoją infrastrukturę. Ryzyko nadużyć powoduje również artykuł 11 projektu. Daje on siłom zbrojnym prawo do używania środków przymusu bezpośredniego oraz broni podczas realizacji zadań „ochrony niepodległości państwa, niepodzielności jego terytorium oraz zapewnienia bezpieczeństwa i nienaruszalności jego granic”. Przepis można byłoby wykorzystać przeciwko obywatelom, dziennikarzom, czy organizacjom pozarządowym, które aktywnie pomagały migrantom i uchodźcom przy granicy z Białorusią. Do tej pory legitymować i zatrzymywać mogła tam legalnie policja. Teraz będzie mogło to robić wojsko, czy WOT. Zemke: Likwidacja WKU to chaos zapytało o opinie na temat projektu ustawy o obronie ojczyzny osoby, które znają się na wojsku. Były minister obrony w rządzie SLD Janusz Zemke mówi, że w ustawie są rzeczy pozytywne. Zemke wylicza: „Są rozwiązania uatrakcyjniające służbę wojskową i stabilizujące kadrę, np. są korzystniejsze rozwiązania mieszkaniowe, dodatki dla żołnierzy długoterminowych. Jest też szansa do rozwoju poziomego w korpusie szeregowych, bo wprowadza się nowy stopień wojskowy starszego szeregowego specjalisty. Dobre są też rozwiązania dla rezerwy. Na plus jest też dobrowolna służba wojskowa”. Ale Zemke widzi też negatywne pomysły w rządowym projekcie. I je wylicza: „Niepokoi mnie obniżenie roli sztabu generalnego, pewne kompetencje przechodzą na ministra obrony narodowej. To ryzykowne. Niepokoi mnie też próba przebudowy systemu rekrutacji, czyli likwidacja wojewódzkich sztabów wojskowych i wojewódzkich komend uzupełnień. Będzie bałagan i forsowanie tego w momencie wojny w Ukrainie nie jest dobrym pomysłem. Zamiast likwidacji WKU, wystarczy je wzmocnić. Ich siłą jest to, że są w kontaktach z lokalnymi władzami”. Dalej Zemke: „Powołuje się nowy Fundusz przy BGK, który będzie miał duże wydatki. Rozumiem, że jesteśmy w nadzwyczajnej sytuacji, ale pozostawanie tylko ministrowi obrony narodowej decyzji o wydawaniu miliardów jest ryzykowne. To ma być poza kontrolą parlamentu”. Janusz Zemke ma też uwagi do możliwości leasingowania sprzętu przez wojsko. Bo na tym jego zdaniem zarobi głównie podmiot leasingujący i to będzie generować kolejne wydatki. Zemke pyta też o efektywność planowanych większych wydatków na wojsko. Gen. Różański: To nie jest czas na rewolucję w wojsku Bardziej krytyczny wobec rządowego projektu o obronie ojczyzny jest generał broni Mirosław Różański, były Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych w latach 2015 – 2016. Mówi „Ta ustawa to kompilacja obecnych ustaw. To jest kakofonia dotychczasowych regulacji złożonych w jeden dokument. Ta ustawa ma dwa przesłania. Ma zachęcić młodych do służby w wojsku i stworzyć warunki, by ludzie z wojska nie odchodzili. By dalej w nim służyli. Wprowadzenie dobrowolnej zasadniczej służby – najpierw 28 dni szkolenia, a potem 11 miesięcy szkolenia specjalistycznego – to nie jest zły pomysł. Ale budzi wątpliwości”. Różański tłumaczy: „Projekt dopuszcza, że do służby będą mogli wstąpić obywatele z podstawowym wykształceniem. I od pierwszego miesiąca taki aplikujący do wojska dostanie uposażenie równe najniższemu uposażeniu szeregowego [ok. 4 tys. zł – red.]. Takie rozwiązanie nie daje jednak gwarancji związania takiej osoby z wojskiem, bo może to być traktowane jako cel socjalny, profit finansowy. Ustawa też premiuje finansowo studentów, zrównując ich status materialny z żołnierzami zawodowymi. Nie wszystko da się kupić pieniędzmi”. Generał Różański krytykuje zmianę modelu rekrutacji: „Chce się zrobić centra rekrutacyjne. To na siłę zmienianie szyldu. Obecna administracja powinna zostać, bo ona jest związana z mobilizacją. Jeśli chce się usprawnić rekrutację, minister może to zrobić decyzją. Nie rozumiem po co ta reorganizacja”. Generał wypowiada się również krytycznie o nowym modelu finansowania sił zbrojnych. Mówi: „Nie rozumiem, dlaczego wydatki chce się wyprowadzić poza budżet państwa, do Funduszu, którego wpływy będą zależne od koniunktury gospodarczej. Aktywa Funduszu będą nieprzewidywalne. A co, jeśli będzie tąpnięcie w gospodarce? Pieniądze będą lub nie. A przy planowaniu wydatków w okresie 15-letnim, co przewiduje projekt, ma to znaczenie. Z kolei wprowadzenie leasingu to obejście prawa zamówień publicznych. Do wojska będzie można wprowadzać system uzbrojenia nie podlegający procedurze potrzeb. Tylko ktoś się zgłosi i coś zaproponuje. To potencjalne pole do działań korupcjogennych”. Generał Różański uprzedza, że rządowy projekt uchwalony bez poprawek może wywołać podobny skutek jak Polski Ład w podatkach. Podkreśla: „Będzie zamieszanie i dużo niewiadomych. A żyjemy w czasach realnego zagrożenia. Przeprowadzanie teraz rewolucji może doprowadzić do chaosu. Ja bym rekomendował prace nad tą ustawą, bo wcześniej nie była ona konsultowana przez opozycję, ekspertów. Zrobiono to we własnym gronie i teraz mamy szantaż moralny, by ją szybko uchwalić. To nie ten czas i pora, by taką ustawę szybko wprowadzać, bo może przynieść zamieszanie. Chyba, że rządzący otworzą się na poprawki”. Generał zapytany przez o organizacje pro-obronne, które też są ujęte w nowym modelu obrony ojczyzny, odpowiada, że jest ryzyko, że z MON będą współpracować formacje np. biorące udział w Marszu Niepodległości. I będą one miały dostęp do infrastruktury wojskowej. Gocuł: Trzeba odbudować etos w wojsku po czystkach Macierewicza Krytyczny wobec projektu zmian w wojsku jest również generał Mieczysław Gocuł, były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w latach 2013 – 2017. Ale widzi też w rządowym projekcie plusy. Gocuł mówi „To nie ten czas, nie te pomysły i nie ten zakres zmian w systemie obronnym państwa. Dziś procedowanie ustawy, która ma skodyfikować prawo wojskowe, to wprowadzenie zbędnego chaosu. Każda zmiana prawa w obszarze obronności jest dobra, ale jeśli ma pozytywne skutki i uwzględnia uwarunkowania wewnętrzne i zewnętrzne. Czyli stan zagrożenia bezpieczeństwa państwa”. Generał podkreśla, że ustawa nie rozwiązuje wszystkich problemów w wojsku np. nie doprecyzowuje kwestii kierowania systemem dowodzenia i obrony kraju. Podkreśla, że zmiany wymaga też system zarządzania kryzysowego w Polsce. A tym czasem odpowiedzialność za ten system przenosi się na WOT, który będzie dowodził operacjami z użyciem specjalistycznych jednostek wojska. „A WOT nie ma pojęcia np. o lotnictwie, które jest używane do kruszenia zatorów lodowych na rzekach. Nie ma też zdolności do kierowania jednostkami logistycznymi przy dużych akcjach np. walce ze skutkami powodzi. WOT coraz bardziej zaczyna przypominać zlikwidowaną jednostkę nadwiślańską” – mówi gen. Gocuł. Dodaje: „Za zarządzanie kryzysowe powinien odpowiadać szef sztabu generalnego, bo on jest partnerem, a wykonaniem powinno zajmować się dowództwo operacyjne”. Gocuł krytykuje też likwidację WKU i wojewódzkich sztabów wojskowych. „Nowe centra rekrutacyjne będą miały te same zadania co likwidowane jednostki. Po co więc rozwalać obecną strukturę rekrutacji?” – pyta gen Gocuł. Były szef Sztabu Generalnego na plus zalicza nowe zachęty do wstępowania do wojska. To np. likwidacja kontraktów terminowych, czy możliwość zostania w wojsku po skończeniu 60 lat (na kolejne kilka lat, za dodatkową gratyfikacją finansową). Uważa jednak, że niekoniecznie te zachęty dadzą spodziewany efekt. Przyznaje jednak, że podczas rządów PiS zahamowano odejścia szeregowych, bo zniesiono czasowy limit służby. Ale nadal dużo osób odchodzi co „cywila”. Rocznie z WOT odchodzi 5 tysięcy osób, a ze służby zawodowej 6 tysięcy osób. Są w tym osoby, które mają więcej niż 60 lat. Generał uważa, że przyczyną odejść jest naruszenie etosu służby. Przypomina czystki w wojsku, jakie w latach 2016-2018 zrobił ówczesny minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. „Zwolniono wtedy ponad 300 pułkowników i ponad 20 generałów” – zaznacza Gocuł. Przypomina, że wielu doświadczonych wojskowych nagle z dnia na dzień przeniesiono w drugi koniec Polski. A teraz otworzono ścieżkę szybkiego awansu dla „swoich” i można od razu przeskoczyć aż kilka stopni w górę. Co jest demoralizujące. Rząd w ustawie, by zatrzymać żołnierzy, znosi kontrakty terminowe. Ale zdaniem Gocuła kontrakt zabezpieczał żołnierza przed przeniesieniem do innego miasta, bo mógł się na to nie zgodzić. Teraz będzie musiał podporządkować się rozkazom relokacji. I może to być powód do odejść. Gocuł krytykuje też nowy sposób finansowania potrzeb wojska ze specjalnego Funduszu. „Brak kontroli parlamentu nad tym, to nie są standardy demokratycznego państwa. Najważniejsza jest ciągłość finansowania, a nie to ile środków jest na modernizację. Z punktu widzenia kontroli nad finansami jest to nie do przyjęcia”. I jeszcze jedna wypowiedź byłego szefa sztabu: „Nie można rewolucyjnie wprowadzać zmian w wojsku, bo efekty tego będzie można dopiero sprawdzić w stanie wojny. A wtedy może być za późno”.
Rada Polskich Mediów w opublikowanej uchwale w obronie uwięzionych na Białorusi dziennikarzy zaapelowała do nowych władz o działania na rzecz Andrzeja Poczobuta. TVN24 | Polska
26 marca 2022 W Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie prezydentów Polski i USA Andrzeja Dudy i Joe Bidena wraz z delegacjami. Wcześniej prezydenci spotkali w wąskim gronie w towarzystwie sekretarza stanu USA Antonego Blinkena i szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Pawła Solocha. Tematem rozmów było bezpieczeństwo regionu w obliczu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Prezydent Joe Biden przybył też na Stadion Narodowy, gdzie razem z premierem Mateuszem Morawieckim i prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim zobaczy, jak udzielana jest tam pomoc uchodźcom. Prezydent Joe Biden spotka się też z organizacjami pomagającymi uchodźcom, ponadto na Zamku Królewskim wygłosi przemówienie, dotyczące wojny na Ukrainie. Wieczorem amerykański prezydent odleci z Warszawy do Waszyngtonu.